Wydarzeniem poniedziałkowej sesji był dalszy, gwałtowny spadek cen ropy naftowej, który pociągnął za sobą przecenę na rynkach producentów surowca oraz walut tych krajów. Baryłka ropy kosztuje już 30 dol. (12-letnie minima). Zaczynają pojawiać się prognozy, że obniży się o kolejne 30 proc. do 20 dol./bl (Morgan Stanley). Przyczyną spadku, zdaniem analityków banku, ma być mocny dolar, a nie, jak się powszechnie uważa, słabość popytu i utrzymująca się przewaga podaży nad popytem. Te wywołały wcześniejsze spadki i nie będą w stanie znacząco więcej jej przecenić.
Zachowanie ropy wywindowało dziś kurs USD/RUB do poziomu 76,7 – to najwięcej od paniki z grudnia 2014 r., kiedy rynek znalazł się na tym poziomie jedynie na krótko w ciągu dnia. Tak gwałtowna wyprzedaż rubla zapowiada dalsze problemy rosyjskiej gospodarki. Można zakładać także ograniczenie ambicji geopolitycznych oraz, najpewniej, utrzymanie względnie spokojnej sytuacji na wschodzie Ukrainy. To z pewnością czynnik pozytywny dla złotego.
Po ponad pięcioprocentowym spadku indeksu Shanghai Composite w poniedziałek, dzisiejsza sesja przynosi wyhamowanie negatywnych tendencji. Bariera 3 tys. pkt – choć poważnie przetestowana – wytrzymała napór sprzedających akcje. Najsłabszy od 5 lat do dolara juan, został we wtorek ustalony na poziomie zbliżonym do poniedziałkowego (6,57). Lepsze nastroje na parkietach w Szanghaju nie udzieliły się inwestorom w Japonii (spadek Nikkei225 o 2,7 proc.). Niewielkie spadki cen odnotowano w Korei i Indiach. W USA sesja zakończyła się na lekkim plusie, choć przez większość dnia dominowali sprzedający. Jest zatem duża szansa, że w Europie dziś się zazieleni.
Na rynek nie napłyną dziś żadne informacje, które będą mogłyby wpłynąć na decyzje globalnych graczy. O 11.30 warto obserwować wystąpienie wiceszefa Fed S. Fishera pod kątem przyszłych zmian w polityce pieniężnej. Ruch cen na rynkach odwrotny do dominującego na przestrzeni całego pierwszego tygodnia stycznia trzeba będzie rozpatrywać jako, przynajmniej krótkoterminowe, przesilenie z wyrównaniem podaży i popytu. W naszej ocenie równie dobrze może to być początek trwałego trendu powrotu zainteresowania ryzykownymi aktywami.