Możliwe, że formuje się rodzaj trendu wzrostowego (który można by mierzyć od 17 – 18 grudnia), ale nie postawilibyśmy na to wszystkich pieniędzy, ani pewnie nawet większości. Być może w tym rzucie (co nie znaczy, że dzisiaj czy w ogóle w tym roku) uda się pokonać niedawne szczyty powyżej 1,0980 – ale to jeszcze nie znaczy, że wykres przebije strefę 1,10 – 1,1050.

W klimacie przedświątecznym kalendarium jest w zasadzie puste, choć o 14:30 powinniśmy poznać tygodniową liczbę wniosków o zasiłek w USA. Poza tym w wielu państwach sesja giełdowa i np. praca banków jest albo skrócona, albo w ogóle instytucje tego rodzaju mają dzień wolny.

Co ze złotówką?

EUR/PLN nie przebił linii 4,23 – mimo testów tych okolic w ostatnich dniach (dosłownie chodziło o kursy minimalnie wyższe). Z drugiej strony, nie powrócił powyżej 4,2580. Obecnie wykres rezyduje w okolicach 4,24 – 4,25, zmienność jest niewielka. Na USD/PLN notujemy 3,8830, niemniej trzeba mieć na uwadze, że wykres wybijał tu już ponad 3,90 w dniu wczorajszym. Teraz jest nieco lepiej, jakkolwiek wynika to pewnie tylko z wyższego eurodolara.

Ta faza umocnienia złotego raczej się zakończyła, szczególnie że dziś nie ma nic w naszym kalendarzu makro, a jednocześnie ostatnie dni przyniosły wieść o tym, iż agencja Fitch pogroziła Polsce palcem w związku z perturbacjami politycznymi i ustawą budżetową. To oczywiście czynnik, który potencjalnie może osłabiać złotego lub w każdym razie hamować proces umacniania naszej waluty.