Okazało się, że pogłos czwartkowych zawirowań jest wciąż wystarczająco silny, by blokować głębszą korektę. Po paru godzinach eurodolar wraca na północ, w rejony 1,0850 i wyższe.

W Niemczech produkcja przemysłowa wypadła raczej słabo. Zakładano +0,7 proc. m/m za październik, było +0,2 proc., a także +0,3 proc. r/r i 0,0 proc. r/r po uwzględnieniu różnicy w liczbie dni roboczych. Rankiem mógł to być czynnik osłabiający euro, ale – jak ostatecznie widzimy – nie wystarczyło to do przebicia 1,08. Indeks Sentix też wypadł słabo: zamiast 17 pkt dobił tylko do 15,7 pkt.

Jutro ważne dane z Chin: o listopadowej dynamice eksportu i importu. Poza tym dane z Japonii o PKB, a także PKB Strefy Euro (o 11:00) czy doniesienia o dynamice produkcji przemysłowej w Eurolandzie (to może być istotne dla GBP/PLN; odczyt o 10:30).

Co na złotym?

USD/PLN odreagował dziś dość silnie ostatnie umocnienie dolara. Minima dzienne to mniej niż 3,9580 – ale maksima to 3,9965. Czyli byliśmy już w pobliżu symbolicznej „czwórki”. Jej przebicie pewnie nie będzie proste, zwłaszcza, że mamy teraz korektę korekty i zejście do 3,9770 – tym niemniej trzeba mieć gdzieś z tyłu głowy taki scenariusz.

Mogłoby się zdawać, że symetrycznie złoty powinien umacniać się do euro, ale niekoniecznie tak było. To znaczy: owszem, wykres dobił do 4,3050, ale nic poniżej tego nie zostało osiągnięte, a później nastąpił ruch do 4,32. Złoty zatem nadal pozostaje słaby – tak naprawdę do obu walut. A rentowność polskiego długu 10-letniego to obecnie 2,825 proc.