Ostatnie kluczowe wydarzenia z ostatnich miesięcy to między innymi wybory i protesty w Brazylii, nierozstrzygnięte wybory i walka z terroryzmem w Turcji, kłopoty z frankiem szwajcarskim w Polsce i kilka innych mniejszych kryzysów. Zupełnie oddzielną kwestią pozostają Chiny, gdzie najpierw obserwowaliśmy niespotykaną od czasu bańki dotcom euforię, a później szybkie tąpnięcie Shanghai Composite o ponad 30%. Od początku roku parkiet w Turcji stracił ponad 10%, w Brazylii ponad 5,5%, a zbiorczy indeks MSCI Emerging Markets niecałe 10%. Biorąc pod uwagę takie czynniki spadki o ponad 6% na WIG20 od stycznia wcale nie mogą dziwić. Jeszcze lepiej prezentuje się WIG ze stopą zwrotu na poziomie 1%, choć daleko mu do węgierskiego BUXa, który w tym roku zyskał już ponad 33%! Oprócz czynników wewnętrznych wspomnianych wcześniej rynkom wschodzącym wcale nie służą czynniki zewnętrzne. Spadek cen surowców dotyka między innymi kraje takie jak Brazylia, Rosja, RPA. Niemal wszystkim krajom wschodzącym szkodzi natomiast umocnienie dolara (poza Europą Wschodnią, która ma mocniejsze więzi ze Strefą Euro i wspólną walutą). Przez wiele lat kraje wschodzące korzystały z tanich pożyczek dolarowych, a zbliżające się podwyżki stóp za oceanem oznaczają droższe koszty obsługi długu. Jest to główną przyczyną odpływu kapitału z krajów emerging markets i chwilowo nie widać szans na powstrzymanie tego procesu.
Kolejnym ciosem w kolejny kraj jest zamach terrorystyczny w Tajlandii, w którym zginęli obcokrajowcy. Sektor turystyczny odpowiada za 10% tamtejszego PKB. Giełda w Tajlandii zareagowała sporą jak na swoją zmienność wyprzedażą, traci także lokalna waluta. Negatywne nastroje rozprzestrzeniają się w Azji, a kolejnym jeszcze ważniejszym powodem dzisiejszych spadków na tamtejszych parkietach jest potężna przecena w Szanghaju. Tamtejszy indeks spada dziś o ponad 6%, a główną przyczyną są spadające dla odmiany oczekiwania na kolejne działania banku centralnego. Patrząc na zachowania giełdy w Szanghaju rynek zadowala się jedynie słabymi danymi, które mogą doprowadzić do dalszego luzowania w Chinach. To nie wspiera racjonalnej wyceny akcji notowanych w Chinach, przekładając się także na pozostałe parkiety krajów wschodzących, są niejako dodatkiem do Chin w zbiorczych indeksach krajów emerging markets. Sytuacja pozostaje zatem niestabilna i rynki wschodzące póki co nie są obiektem zainteresowania ze strony inwestorów i niestety widoczne jest to także na GPW.