Została ona ostatnio potwierdzona po komunikacie FOMC, odebranym jako lekko jastrzębi – i wydaje się, że wytrzymała nawet stosunkowo słabą publikację danych o PKB USA.

Z drugiej strony, po nocnym dobiciu do 1,09 mamy już małą korektę wzrostową, to teoretycznie może nas prowadzić do oporów rzędu 1,0970-80 czy nawet nieco wyżej, ale ciągle w obrębie ogólnej tendencji. Po drugiej stronie mocne wsparcie to zakres 1,0810-50.

W kalendarium mamy o 8:00 sprzedaż detaliczną w Niemczech (dość istotny odczyt), o 11:00 stopę bezrobocia w Strefie Euro, o 15:45 indeks Chicago PMI z USA i o 16:00 drugi ważny odczyt amerykański, indeks Uniwersytetu Michigan. Interpretacja jest prosta: tam, gdzie dobre dane, tam miejscowa waluta powinna ciągnąć w swoją stronę.

Z Grecji wiadomość jest taka, że MFW nie będzie brał udziału w programie pomocowym, póki z jednej strony Ateny nie podejmą się głębokich reform, a z drugiej – Strefa Euro nie zacznie restrukturyzować długu Hellady. Tak przynajmniej przekazują media zachodnie, powołując się na poufny (ba, "ściśle tajny") dokument MFW.

Na złotym

USD/PLN powoli zawraca po teście okolic 3,80. Mamy teraz 3,7870. Jeśli wierzyć w linię trendu spadkowego (7 lipca, 21 lipca jako szczyty), to na razie jesteśmy wciąż nad nią. Może więc zadziałać jako wsparcie i blokować spadki, gdyby jednak ustąpiła przed wykresem, to nawet okolice 3,7620 będą "do zrobienia". Ogólnie jednak, jeśli trend spadkowy na EUR/USD będzie trwał i jeśli 1,0820 zacznie być bardziej realne niż 1,1120-30 (a na to się zanosi), to złoty raczej powinien tracić.

Na EUR/PLN jest ok. 4,1450, były już (wczoraj) znów wyjścia ponad 4,15. Ruchy dzienne są niekiedy spore, ogólny trend od 17 lipca to łagodna wędrówka na północ.