... poza tym rynek obiegła ciekawa plotka. Oto bowiem sam Barack Obama miał ogłosić przedstawicielom grupy G7, jakoby zbyt silny dolar był zjawiskiem problematycznym. Pogłoska ta, rzekomo puszczona w obieg przez jednego z urzędników francuskich, została jednak szybko zdementowana.
W dalszym ciągu nie została rozwiązana kwestia grecka, nikt zresztą tego nie oczekiwał w dniu dzisiejszym. Minima notowane nad ranem na eurodolarze to ok. 1,1085, wypada mieć je w pamięci, są bowiem zupełnie realne, gdyby okazało się, że paliwa do wzrostów brak. Jutro istotny będzie odczyt z godziny 11:00, czyli dynamika PKB Eurolandu.
Jeśli chodzi o inne sprawy, nie związane bezpośrednio z EUR/USD, to w Turcji po wyborach parlamentarnych (w których Partia Sprawiedliwości i Rozwoju nie otrzymała większości absolutnej) mamy przecenę liry i spadki na giełdzie. USD/TRY, niedawno jeszcze przy 2,66, teraz jest na poziomie 2,77.
W naszym kraju
Na EUR/PLN mamy ok. 4,15 – 4,16, na USD/PLN 3,72 - 3,75. Minister pracy podał, że w maju być może bezrobocie w Polsce spadło poniżej 11 proc., ale trudno oczekiwać, by akurat ta informacja miała dziś główny wpływ na polską walutę. W każdym razie w ostatnich chwilach złoty umacnia się do dolara, bo byki próbują ofensywy na głównej parze.
Na EUR/USD zasadniczo wciąż mamy trend zwyżkowy, czyli spadek wartości PLN, choć niektórzy mogliby się w ostatnim układzie świec dziennych (odwrócony młot czwartkowy i młot piątkowy) doszukiwać sygnałów zmiany trendu. Nawet jeśli, to potwierdzeniem byłoby dopiero zejście poniżej okolicy 4,1070-80, a do tego jeszcze daleko.