To z jednej strony kwestia techniczna – tj. realizacja zysków po wcześniejszym znacznym wzmocnieniu dolara – a z drugiej wpływ ogólnych czynników stale kontrujących euro. Czynniki te nie zawsze są na pierwszym planie, ostatnio słabły, a jednak istnieją. Mowa tu np. o ogólnym wpływie operacji QE, ale wydaje się, że przede wszystkim o Grecji. Jutro Grecja powinna spłacić transzę pożyczki zaciągniętej w MFW (0,8 mld EUR). Dziś odbywa się spotkanie Eurogrupy i oczywiście temat Grecji znów będzie omawiany.
Wstępnie zakładamy, że sprawa po raz kolejny zostanie tymczasowo załatwiona, Ateny otrzymają pieniądze i dokonają spłaty, a to pozwalałoby liczyć na lekki powrót eurodolara na północ. Można jednak podejrzewać, że 1,14 okaże się poziomem oporu nawet w perspektywie kilku dni, zwłaszcza gdyby zaczęły poprawiać się dane z USA – po słabym sezonie zimowym. Inna rzecz, że ważne odczyty z USA (indeksy NY Empire State i Uniwersytetu Michigan oraz produkcja przemysłowa za kwiecień) pojawią się dopiero w piątek. W środę skupimy się na PKB Niemiec i Strefy Euro.
Osłabiony złoty
Na USD/PLN wykroczyliśmy ponad 3,64, na EUR/PLN ponad 4,06. To drugie zjawisko jest charakterystyczne dla owej pary w chwilach wzrostu ryzyka: złoty traci do euro mimo tego, że euro traci do dolara.
Naturalnie nasza waluta będzie podatna na wzrost zagrożenia okołogreckiego, ale może też zejść na obu parach 2 – 3 grosze w dół, jeśli sprawy zostaną uśmierzone (jak zwykle – tylko na pewien czas). W piątek odczyt dynamiki PKB naszego kraju.