Zwycięstwo Camerona w faktycznych wyborach jest jednak przytłaczające i obecnie główne pytanie brzmi czy Konserwatyści będą mogli rządzić samodzielnie. Wybory w Wielkiej Brytanii to nie tylko temat polityczny, ale także rynkowy. W ostatnich dniach zmienność na funcie brytyjskim podskoczyła do wieloletnich maksimów i nie inaczej było wczoraj. Tuż po godzinie 23:00, kiedy poznaliśmy wstępny sondaż kurs GBPUSD momentalnie wystrzelił w górę o ponad 200 pipsów. Funt brytyjski jest oczywiście królem poranka i umacnia się względem dolara o ponad 1,3%. Jeszcze efektowniej wygląda kurs GBPPLN. Jeszcze wczoraj płaciliśmy za funta niewiele ponad 5,42 zł; a obecnie za brytyjską walutę należy zapłacić ponad 5,58 zł.

Jeżeli chodzi o rynek giełdowy, to wczorajsza sesja przyniosła ostatecznie uspokojenie nastrojów, a indeksy europejskie zaczynają dzień od wzrostów. Warto wspomnieć o rynku obligacji – wczorajsza sesja była na tym rynku najbardziej zmienną od czasu kryzysu europejskiego. Tylko w ciągu jednej sesji rentowność niemieckich obligacji 10-cio letnich urosła z poziomu 0,518% do 0,77%, a następnie spadła do 0,59%. Warto obserwować rynek obligacji, ponieważ wyższe rentowności z jednej strony sprzyjają umocnieniu waluty (euro), a z drugiej negatywnie wpływają na wyceny akcji. W ostatnich dniach obserwowaliśmy właśnie tego rodzaju zależności.

Kluczowym wydarzeniem pierwszej piątkowej sesji miesiąca jak zwykle będzie odczyt danych z amerykańskiego rynku pracy. Konsensus zakłada wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym na poziomie 225 tysięcy. Dolar amerykański potrzebuje dobrych danych jak tlenu, a payrolls, pomijając ostatni odczyt, w ostatnim roku zawsze wskazywały na siłę amerykańskiej gospodarki. Bez solidnego odczytu trudno będzie odwrócić obecny trend krótkoterminowy dolara.