Biorąc pod uwagę, że wczoraj notowano wyjścia do 1,0925, to faktycznie mamy powrót. Euforia nieco spadła, bo ostatecznie trudno przecież uznawać, by miała poważne fundamenty.
Jak to zwykle bywa: swoje zrobiły medialne doniesienia (np. o wycofaniu Warufakisa ze składu greckiej delegacji negocjacyjnej) i owczy pęd, wywołany przeświadczeniem, że coś z Grecją uda się zrobić.
Nie wykluczamy, że strona popytowa dalej będzie – przynajmniej chwilami – podbijać kurs dziś, jutro czy pojutrze, jeśli rzeczywiście Zachód i Grecja ogłoszą jakieś porozumienie, które i tak będzie zapewne chwiejne, efemeryczne i nie gwarantujące wcale prawdziwego zakończenia sporu i problemów Hellady.
Możliwe zatem są ruchy nawet do 1,10 – 1,1050, a z drugiej strony, w razie negatywnych przecieków medialnych i wzrostu napięcia, zejścia w kierunku 1,0660 czy nawet niżej. Co do danych makro, to dziś poznamy je dopiero po południu – o 15:00 indeks cen domów S&P / Case-Shiller, o 16:00 indeks zaufania konsumentów Conference Board i równolegle indeks Fed z Richmond. Będą to oczywiście dane z USA. Gdyby zabrakło dziś nieoczekiwanych doniesień politycznych, to zapewne obszarem wahań będzie mniej więcej strefa 1,0820 – 1,09.
Mocniejszy złoty
EUR/PLN na fali wczorajszej poprawy nastrojów powrócił poniżej 4 zł i tym razem wysoki eurodolar był tu pomocny. Nie przebito jednak dotychczasowych dołków, tak więc cała sprawa nie jest aż tak bardzo zaskakująca. Mamy okolice 3,98 – 3,99. Na USD/PLN rynek otarł się o 3,65, teraz wracamy wyżej, do 3,6670. Linię 3,68 można uznać za opór, ale nie sądzimy, by był on bardzo mocny, zwłaszcza jeśli zabraknie jakiejś optymistycznej euforii w temacie Grecji.