Nie znaczy to, że sprawa została pogrzebana, choć takiego scenariusza mimo wszystko nie wykluczamy – wpisywałoby sięto zresztą w koncepcję ostatnich dni jako czasu korekty, a nie radykalnej zmiany trendu. Na wykresie o interwale dziennym można poprowadzić linię trendu spadkowego od szczytu z 16 grudnia – i wówczas taka linia byłaby właśnie testowana, a więc trend ma pewne szanse wygrać.
Dziś istotny będzie PKB Stanów Zjednoczonych za IV kw. 2014, który poznamy o 13:30. Annualizowany wynik ma wynieść 2,4 proc., aczkolwiek to oczywiście tylko prognoza. O 15:00 poznamy też indeks Uniwersytetu Michigan za marzec. Wczoraj dane o zamówieniach wypadły nader słabo, to pozwalało umacniać euro i osłabiać dolara. Gdyby wyniki dzisiejsze się w to wpisały, to powinniśmy widzieć kontynuację tego procesu, niemniej PKB może się jeszcze okazać całkiem przyzwoity. W każdym razie pierwsza strefa oporu to z grubsza 1,11 – 1,1150, wyżej mamy okolice 1,1250 – 1,1280.
Co z PLN?
Wczorajsza świeca dzienna na USD/PLN była czarna i sięgała cieniem do okolic 3,7090. Dzisiejsza świeca sytuuje się nieco wyżej, co mogłoby sugerować, że nastąpiło już przesilenie i będziemy powoli szli na północ, ale oczywiści to dopiero początek dnia. Dużo będzie zależeć od danych z USA i układu sił na EUR/USD.
Podobny wstępny odwrót widać na EUR/PLN, gdzie testowano 4,08, a jednak późniejsze świece (np. dwugodzinowe) sugerowały parcie na północ, obecnie mamy 4,0930. Na razie mocniejsze euro na głównej parze nieco paradoksalnie sprzyjało złotemu na EUR/PLN jako wyraz dobrych nastrojów. Dzisiejszy dzień powinien pokazać, czy byki na EUR/USD mają siłę do zmierzania powyżej 1,10, w gruncie rzeczy jest całkiem możliwe, że opcja silnego dolara jednak zwycięży, chyba że dane z USA będą naprawdę słabe.