1,07 to jednak poziom oporu, jeśli zabraknie sił do sforsowania go, to znów okaże się zapewne, że poważniejsza korekta na EUR/USD (czy tym bardziej zupełna zmiana trendu) okazała się złudzeniem. W takim scenariuszu prawdopodobnie prędzej czy później wykres zszedłby znów poniżej 1,0640 – przy wszelkich czynnikach ryzyka lub jastrzębich akcentach z Fed.
Co do czynników ryzyka, to jak zwykle powraca sprawa Grecji, tylko tymczasowo załatana. Niemcy, Francja, ministrowie finansów Strefy Euro i przedstawiciele EBC domagają się od Aten "listy konkretnych reform", ponieważ dotychczasowe pomysły Greków uznano za niewystarczające. Spotkanie obu stron podobno przyniosło nieco optymizmu, tak to opisał Aleksis Cipras, ale optymizm w sprawie tego kraju lansowano już wiele razy, gdy tymczasem problemy wciąż powracają.
Inna kwestia to Ukraina – przywódcy UE na szczycie ustalili, że sankcje wobec Rosji będą utrzymane dopóki nie dojdzie do pełnego zawieszenia broni w Donbasie. Sankcje to problem dla Moskwy, ale przecież gospodarce UE także nie służą, co widać choćby po kłopotach polskich eksporterów owoców (zwłaszcza, że Moskwa lubi odpowiadać kontr-sankcjami pod pozorem np. kwestii zdrowotno-epidemiologicznych).
W dniu dzisiejszym nie będzie zbyt wielu danych istotnych dla EUR/USD, spodziewamy się sesji względnie spokojnej. O 8:00 poznamy inflację PPI z Niemiec, o 10:00 bilans płatniczy Strefy Euro za styczeń. Po południu wypowiedzą się publicznie dwaj przedstawiciele Fed – Lockhart z Atlanty i Evans z Chicago. Być może ich słowa wyjaśnią jeszcze coś dodatkowego w kwestii nastawienia Rezerwy.
Pary związane z PLN
Tradycyjnie już piszemy o USD/PLN i EUR/PLN. Dziś o 14:00 poznamy GUS-owskie wskaźniki koniunktury, aczkolwiek nie sądzimy, by były one istotne – w bezpośredni sposób – dla wykresów obu par walutowych. USD/PLN raczej odbija kwotowania EUR/USD. Gdyby główna para zeszła poniżej 1,0640, to i na parze dolar-złoty mielibyśmy powrót do starych poziomów, powyżej 3,87 – 3,88. Lokalne wsparcia to teraz 3,8540 – 3,8560 oraz 3,8310, niżej 3,7890. Naturalnie ogólnie mamy nadal trend wzrostowy. W istocie chwilowe zejście poniżej 3,75, obserwowane w środę, było jego testem, jeśli za linię uznać połączenie dołków z grudnia 2014, końcówki lutego 2015 i właśnie wspomnianego zejścia. Mamy też drugą, niższą linię – od lipca 2014, opartą o dołki z grudnia, ta biegnie teraz przy 3,60.
Na EUR/PLN dalej aktywna jest tendencja zniżkowa, umacniająca złotego, choć tak naprawdę wyraźna aprecjacja jest blokowana w obszarze 4,11 – 4,1150. Oporem może być 4,1640 oraz oczywiście linia trendu od końca stycznia, obecnie przy 4,1470 – 4,1490.