Lub może inaczej – choć wsparcie na 1,05 było testowane i wciąż sądzimy, że może zostać przebite, to jednak na razie jeszcze nie zeszliśmy wyraźnie poniżej tego poziomu. W istocie poniedziałkowy poranek zaczyna się właśnie na tej linii.
Truizmem będzie powtórzenie, że za silnym dolarem przemawiają takie czynniki jak pewne jastrzębie nastroje w obrębie Rezerwy Federalnej, dobre dane z amerykańskiego rynku pracy (które zresztą stymulują wspomniane nastroje), dodruk euro w ramach QE czy perspektywy ryzyka związane np. z Grecją czy z konfliktem rosyjsko-ukraińskim.
Dziś w kalendarium nie ma jednak zbyt wielu odczytów, które mogłyby diametralnie i trwale zmienić sytuację na korzyść którejś ze stron, choć oczywiście nie można zapominać o prostej spekulacji, która nieraz obywa się nawet bez odpowiednich fundamentów. W każdym razie o 9:15 poznamy szwajcarskie dane o sprzedaży detalicznej za styczeń (te jednak nie będą przesadnie ważne dla EUR/USD), o 13:30 zaś indeks NY Empire State z USA. Mierzy on nastroje wśród managerów dużych firm ze stanu Nowy Jork. Graniczną wartością, oddzielającą dominację pesymistów od dominacji optymistów, jest 0 pkt. W lutym notowano 7,78 pkt, teraz prognoza mówi o lekkim zejściu do 7,25 pkt.
O 14:15 dowiemy się, jak wypadła w lutym produkcja przemysłowa w USA (tzn. dynamika jej wartości w relacji miesięcznej), zaś o 19:45 publicznie wypowie się sam Mario Draghi, szef EBC. Jego wystąpienia nie przyciągają uwagi już tak bardzo jak w okresie przed wprowadzeniem QE, tym niemniej teoretycznie warto mieć na uwadze to, co powie.
Jutro w programie ważny odczyt z Niemiec, mianowicie indeks instytutu ZEW. W środę poznamy projekcje makroekonomiczne FOMC oraz decyzję w sprawie stóp i komunikat tejże instytucji.
Złoty w relacji do euro i dolara
Wygląda na to, że wykres EUR/PLN znów testuje trend spadkowy. Wydaje się, że właściwie już do tego doszło. Przez trend rozumiemy tutaj połączenie szczytów z 11 lutego, 4 marca i 13 marca. Warto jednak mieć na uwadze, że u dołu mamy mocny obszar wsparcia (mniej więcej 4,1120 – 4,1150), tak więc nawet, jeśli teraz notowania nie wybiją się bardziej na północ, to nie znaczy, że swobodnie dojdziemy np. do 4,10. Dziś rano widoczne są poziomy bliskie 4,1490 – 4,15.
O 14:00 poznamy bilans płatniczy Polski za styczeń, a także styczniowe i lutowe wskaźniki inflacji bazowej. Jutro dane o przeciętnym zatrudnieniu i wynagrodzeniu za luty (o 14:00), zaś w środę – o produkcji przemysłowej.
Na USD/PLN kurs jest bardzo wysoki, dolar po 4 złote to realna perspektywa, a teraz mamy 3,9485. Maksima z finału minionego tygodnia to nawet 3,9660, z tej perspektywy mamy więc lekki odwrót, ale tak naprawdę trudno tu mówić o poważnej korekcie. Lokalne wsparcia to 3,94 oraz 3,9225 – 3,9230, co można wnioskować z wykresu o interwale godzinowym. Dalsze dołki to już okolice 3,8715 – ich przebicie (o czym jednak trudno myśleć w najbliższych dniach) mogłoby sprowadzić wykres nawet do 3,8130 – 3,8140. Na razie brak jednak odpowiedniego ruchu wzrostowego na EUR/USD.