Sytuacja jest w dalszym ciągu dość klarowna. To znaczy – w USA nadchodzi podwyżka stóp procentowych, przy czym np. członek FOMC Jeffrey Lacker optowałby za terminem szybszym niż połowa roku, a z kolei Williams i Lockhart ową połowę uważają za moment właściwy. A zatem wizja niskich stóp przez jeszcze dłuższy czas (np. 8 czy 10 miesięcy) jest mało prawdopodobna.

Z drugiej strony, w Strefie Euro rośnie prawdopodobieństwo wprowadzenia QE w tym kwartale, a może nawet w tym miesiącu. Taki układ informacji fundamentalnych pozwala spokojnie rozważać osiągnięcie co najmniej minimów z roku 2006, jeśli nie poziomów jeszcze niższych.