... że tym razem w czasie przemowy Mario Draghiego eurodolar nie leciał w dół, a wręcz przeciwnie – nieco się ożywił i przebył drogę z okolic 1,2620 – 30 do 1,2672 (około kwadrans po 15:00).

Draghi oznajmił, że przez przynajmniej dwa lata trwać będą programy zakupu ABS i obligacji zabezpieczonych, które zaczną się w czwartym kwartale roku. Informacja ta nie była szczególnie zaskakująca czy drażliwa (już miesiąc temu zapowiadano taki krok), można było zresztą dowiedzieć się też, że do programu włączone zostaną kraje z ratingiem kredytowym poniżej BBB-. Szef EBC przyznał też, że sytuacja gospodarcza w Strefie Euro się pogarszała, jakkolwiek zapowiedział "umiarkowane ożywienie" na rok przyszły. Po raz kolejny Draghi nadmienił, że możliwe jest w razie czego stosowanie "środków niekonwencjonalnych" przez EBC, co należy rozumieć jako ewentualność operacji QE, ale także i to nie było niczym nowym. Rynek wykorzystał zatem słowa szefa EBC do lekkiego odreagowania.

Trzeba jednak podkreślić, że korekta jest w gruncie rzeczy skromna, a eurodolar dalej stoi nisko i byłoby pochopne myślenie, że właśnie teraz zacznie wyraźnie zawracać. Niewykluczona jest jednak pewna stabilizacja na obecnych poziomach. Mocne opory to okolice 1,2830 i 1,2880, wnosząc z wykresu o interwale dziennym. Pierwszy, krótkoterminowy opór mamy już teraz, jeśli zabraknie siły, by go złamać, to potwierdzi to przypuszczenie o efemeryczności obecnych ruchów.

Złoty lekko zyskał do dolara

Na fali ruchów głównej pary USD/PLN zszedł nieco niżej i obecnie sytuuje się w obszarze 3,2945. Nie jest jednak pewne, czy te poziomy – relatywnie korzystne dla kupujących dolara, jak na ostatnie dni – utrzymają się na dłużej. Prawdopodobnie rynek będzie potrzebował paru godzin, by uspokoić się po wystąpieniu Draghiego.

Na EUR/PLN notujemy 4,1765, nie doszło zatem do żadnej drastycznej zmiany. Zasadniczo para ta porusza się od co najmniej kilku dni ściśle w okolicach 4,17 – 4,18.