To oznaczałoby możliwość przyspieszenia tempa redukcji programu QE3 (chociaż na razie wskazuje się zakończenie tego programu na październik), oraz pierwszą podwyżkę stóp procentowych już wiosną 2015 r. i kolejne posunięcia w tym samym roku. Tyle teorii. Praktyka może pokazać, że FED wcale nie musi się spieszyć, a Janet Yellen ostatnio zdawała się tonować swoje słowa z 19 marca, kiedy to zasugerowała podwyżkę stóp procentowych po 6 miesiącach od wygaszenia QE3. Zwłaszcza, gdyby dane były zgodne z oczekiwaniami (NFP 200 tys.), albo ciut słabsze (170-180 tys.) To byłby wynik zbieżny z tym, co zaobserwowaliśmy w lutym (175 tys.), ale wciąż pozytywny w ujęciu średnioterminowym. Niemniej dla rynku byłby to powód do rozczarowania i korekcyjnego osłabienia dolara.

O wczorajszej decyzji ECB i konferencji prasowej Mario Draghiego szeroko pisałem we wczorajszym komentarzu po południu, więc w dużym skrócie. To, że członkowie ECB byli zgodni, że warto dyskutować nad alternatywnymi posunięciami, w tym możliwości wprowadzenia programu QE, to duża zmiana względem tego, co obserwowaliśmy wcześniej (wtedy ograniczano się tylko do ogólników nt. posiadanych narzędzi i możliwości ich użycia). W długim terminie to sygnał, że ECB staje się bardziej „gołębi” i bliżej mu to polityki Banku Japonii, aniżeli innych banków centralnych. Dla rynku to znak, że ta retoryka będzie wykorzystywana do osłabienia euro. Warto jednak pamiętać o tym, że nie oznacza to, że ECB rzeczywiście szybko wdroży niekonwencjonalne działania, czy też zdecyduje się na cięcie stóp procentowych w maju (to ostatnie będzie zależeć od tego, czy inflacja odbije w kwietniu). Tym samym euro wcale nie musi być tak słabe w średnim terminie, jak można by się było tego obawiać po wczorajszych sygnałach od Mario Draghiego.

Na wykresie koszyka BOSSA USD dotarliśmy w okolice oporu na 68,50 pkt., którego naruszenie może nie być tak oczywiste. Niemniej trend wzrostowy zostanie zachowany w perspektywie kolejnych dni, co sugeruje chociażby dzienny wskaźnik MACD, który właśnie forsuje poziom równowagi. Mocne wsparcie to dopiero rejon 68,00 pkt.

Na wykresie EUR/USD widać, że rynek na razie nie jest w stanie wyraźnie pogłębić wczorajszych minimów i zdaje się szykować do korekty wzrostowej. Najważniejszy obecnie opór to 1,3740 i nawet chwilowe wyjście ponad ten poziom nie powinno doprowadzić do zamknięcia się tygodnia powyżej. Kolejne ważne poziomy to strefa 1,3760-70 i okolice 1,3790-1,3810. Scenariusz alternatywny to wyraźne naruszenie dzisiejszego minimum na 1,3695, co skutkowałoby szybkim ruchem w okolice 1,36 na początku przyszłego tygodnia. Ten poziom to kluczowa linia szyi średnioterminowej formacji spadkowej, stąd też najpewniej będzie wyraźnie broniona.

Piątek to też ważny dzień dla dolara kanadyjskiego. Równolegle z danymi z USA (godz. 14:30) poznamy dane z rynku pracy w Kanadzie. Oczekuje się utrzymania stopy bezrobocia w marcu na poziomie 7 proc., oraz wzrostu etatów o 20 tys. wobec spadku o 7 tys. w lutym. Lepsze dane byłyby mocnym sygnałem, że Bank Kanady nie ma już mocnych argumentów za podtrzymywaniem „gołębiej” retoryki, co w ostatnich miesiącach robił Stephen Poloz.

Piątek może okazać się ważnym dniem dla USD/CAD, który od kilku dni balansuje nad ważnym psychologicznie poziomem 1,10. W ubiegłym tygodniu notowania zawróciły w dół po wcześniejszym naruszeniu oporu na 1,12, co można uznać za mocny sygnał spadkowy (formacja 2B). Naruszenie 1,10 mogłoby skutkować ruchem nawet w okolice 1,0830-50 w pierwszych dniach nowego tygodnia. Dzisiaj kluczowe byłoby naruszenie okolic 1,0950. Alternatywnie, scenariusz spadkowy zostanie anulowany w sytuacji naruszenia strefy 1,1050-65. Wtedy celem byłyby okolice 1,11, a konsolidacja 1,10-1,12 przedłużyłaby się w czasie.