Ale, co powtarzam od dłuższego czasu, w przypadku EBC od słów do czynów zwykle jest daleka droga, co będzie hamować zapędy inwestorów. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdybyśmy obserwowali płaski handel na EUR/USD aż do przyszłego czwartku i posiedzenia EBC. Do tego czasu popyt nie odważy się znacząco podbić kursu, obawiając się niespodzianki w postaci nowych narzędzi luzowania polityki monetarnej. Ale jeśli status quo zostanie utrzymane, reakcja może być zbliżona do tej sprzed miesiąca. To właśnie z poziomów bliskich 1,3750 kurs wystrzelił i w ciągu kilku kolejnych dni znalazł się u progu 1,40. A jeśli poniedziałkowe wstępne dane o inflacji HICP z Eurolandu nie potwierdzą obaw o dezinflacyjny wpływ silnej waluty, możliwe że już wtedy utracona zostanie wiara inwestorów w porzucenie biernego podejścia bankierów centralnych.

Polski złoty stopniowo powraca z obszaru niedowartościowania a EUR/PLN spada poniżej 4,18 i jest najniżej od 7 marca. Aprecjacja waluty odbywa się jednak w mozolnym tempie, gdyż usuwanie negatywnego wpływu kryzysu ukraińskiego nie idzie gładko. Ryzyko, że dyplomatyczna partia szachów między Zachodem i Rosją rozwinie się w coś poważniejszego pozostaje niezerowe, dlatego w inwestorach zagranicznym nie ma silnego przekonania, aby móc bezpiecznie powrócić na polski rynek. Wczoraj prezydent USA Barach Obama przestrzegł, że Zachód jest gotowy zaostrzyć sankcję ekonomiczne wobec Rosji, jeśli Moskwa „pozostanie na obecnym kursie”. Ale każdy dzień spokoju wokół Ukrainy i Rosji działa na korzyść polskich aktywów i złotego, gdyż zarządzający funduszy nie mogą bez końca siedzieć z założonymi rękami, kiedy polska gospodarka wykazuje coraz więcej dowodów przyspieszenia ożywienia.

Czwartkowe kalendarium makroekonomiczne oferuje wiele, ale wątpię, czy dane z Eurolandu i USA będą miały wymierny wpływ na EUR/USD. Podaż pieniądza M3 ze strefy euro (10:00) jest traktowana drugorzędnie, podobnie jak finalna rewizja PKB z USA (13:30). O tej samej porze poznamy cotygodniowy raport o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, a o 15:00 indeks podpisanych umów kupna domów. Jeszcze przed południem (10:30) na rynek trafią dane o sprzedaży detalicznej z Wielkiej Brytanii, względem których funt nigdy nie pozostaje obojętny.

EUR/PLN: W obrazie rynku złotego niewiele uległo zmianie. Wprawdzie zejście EUR/PLN do poziomów niewidzianych od początku miesiąca nie uchodzi uwadze krajowych importerów, to obecnie nie widać czynników mogących przynieść silny odwrót trendu i 4,15 pozostaje osiągalnym celem w terminie kilku dni.

EUR/USD: Komentarze członków EBC w tym tygodniu ostudziły zapał popytu na EUR/USD, ale wsparcie na 1,3750 jest niezagrożone, dopóki bank centralny nie przejdzie do czynów. Znaczący opór podaży jest wysoko, przy 1,3880.