O ataku na 1,40 można zapomnieć na jakiś czas, ale wciąż w mocy pozostają argumenty, które umacniają euro, przede wszystkim pamiętając o niechęci EBC do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Między innymi dlatego EUR/USD zatrzymał się tuż nad poziomem, od którego zaczął się rajd w reakcji na konferencję prezesa EBC Mario Draghiego. Środowo-czwartkowa aprecjacja USD była silnie skorelowana ze wzrostem rentowności amerykańskich obligacji skarbowych (10-latki +10 pb), które dyskontowały przybliżenie oczekiwań pierwszej podwyżki stóp procentowych z trzeciego na drugi kwartał 2015 r. Ale na poziomie 2,77% dochodowość 10-letnich papierów pozostaje wciąż daleko od szczytów z końca 2013 r. (ponad 3,04%) i dopiero te maksima nie zostaną osiągnięte, europejski rynek długu pozostanie atrakcyjniejszy pod kątem stopy zwrotu, utrzymując przepływ kapitału z USD do EUR.

Jednakże jedna rzecz przestała ciążyć na dolarze. Skoro sam Fed nie widzi podstaw do spowolnienia procesu normalizacji polityki pieniężnej i bagatelizuje słaby zestaw danych makro z gospodarki (kolejny raz podkreślany wpływ srogiej zimy), to i inwestorzy nie powinni myśleć inaczej. Dodatkowo porzucenie celu stopy bezrobocia na rzecz szerokiego zestawu wskaźników gospodarczych dla celów oceny gotowości gospodarki do zacieśniania monetarnego czyni dolara bardziej wrażliwego na nadchodzące publikacje. A te prawdopodobnie będą coraz lepsze.

Piątkowe kalendarium to przede wszystkim wystąpienia publiczne przedstawicieli FOMC, które mogą mieć wpływ na rynkowe oczekiwania startu zacieśniania polityki pieniężnej. Jednak biorąc pod uwagę, że dzisiejsi mówcy (16:45 Bullard, 21:30 Kocherlakota, 23:30 Stein) prezentują raczej jastrzębie poglądy, zwrot w nastawieniu rynku jest mało prawdopodobny.

EUR/PLN: Złoty wciąż jest tani względem stojących za nim fundamentów i kwestią czasu jest, kiedy EUR/PLN sforsuje 4,1950 i zejdzie w kierunku 4,17. Czynniki ryzyka związane z Ukrainą (ale też z Chinami) pozostają w obwodzie, ale póki nie napływają nowe niepokojące informacje, nastawienie do złotego pozostaje pozytywne.

EUR/USD: Po złamaniu 1,3830 marzenia popytu o sięgnięciu 1,40 idą w odstawkę, choć jeszcze za wcześnie by mówić o całkowitym odwrocie. Obecnie rynek znajduje się w równowadze, a wspomniany poziom wsparcia stanie się teraz barierą dla wzrostów, podczas gdy 1,3750 jest linią obrony popytu przed spadkiem w kierunku 1,3690.