Tym samym wskaźniki makroekonomiczne nie dają oznak, aby być negatywnie nastawionym do polskich aktywów, przynajmniej w sposób bezpośredni. Po drugie równie dobrze ma się gospodarka strefy euro, z którą Polskę łączą najsilniejsze powiązania ekonomiczne. Co istotne poprawa wskaźników dla całego bloku (54, poprz. 52,7) nie jest wyłącznie zasługą rozpędzania się niemieckiej gospodarki, ale sygnały ożywienia nadchodzą także z Włoch i Hiszpanii, nr 3 i 4 pod względem wielkości w Eurolandzie. Jeśli strefa euro utrzyma ożywienie, pozytywny tego wpływ będzie odczuwalny także w Polsce.

Po trzecie niestety rozczarowujący odczyt indeksu ISM dla przemysłu USA (51,3, poprz. 57) rozbudza na nowo obawy, że oczekiwania względem globalnego ożywienia w 2014 r. mogą być nader optymistyczne. Dla przypomnienia, nasilenie zawirować na rynkach wschodzących nastąpiło wraz z sygnałami spowolnienia w chińskim przemyśle, podczas gdy w tle wyczuwalna była niepewność o dalsze tempo ożywienia rynku pracy w USA, gdzie w grudniu przyrost zatrudnienia był trzykrotnie niższy do prognoz. Jednocześnie warto zaznaczyć, że w ogólnym rozrachunku ostatnie odczyty z gospodarki USA (na czele z solidnym PKB za IV kw.) powinny rozwiewać wątpliwości o siłę ożywienia, a wczorajszy odczyt ISM, podobnie jak dane z rynku pracy, może być pod silnym wpływem trudnych warunków pogodowych i nie należy zbytnio się na nim rozwodzić. Jednak przy klimacie inwestycyjnym takim, jak obecny, asekuracja i awersja do ryzyka wyraźnie będą brać górę. Dlatego też, mimo że poniedziałek przyniósł dwa argumenty na korzyść złotego i jeden przeciw, to właśnie ten ostatni może okazać się istotniejszy.

EUR/PLN: Klimat inwestycyjny wokół złotego nadal pozostaje niesprzyjający z obawami o globalny wzrost oraz rosnącą presją na Węgry. Poniedziałek pokazał, że linia wsparcia na EUR/PLN przesunęła się na 4,22 i ten poziom należy traktować jako punkt przegięcia – póki kurs pozostaje powyżej, jest bardziej narażony na dalsze wzrosty.

EUR/USD: Czynniki dla euro mniej więcej balansują się z presją na spadki w oczekiwaniu na posiedzenie EBC i wsparciem z napływu kapitału uciekającego z rynków wschodzących. Opór na 1,3545 na EUR/USD jest blisko i jego złamanie otworzy drogę do 1,3575. Wsparcie przesuwa się do linii wczorajszych dołków (1,3475).

EUR/GBP: Kolejny dzień, kolejny odczyt PMI (sektor budowalny) i możliwa kolejna huśtawka na EUR/GBP. Styczniowy szczyt na 0,8350 jest pierwszym celem w przypadku słabszych danych. W przeciwnym wypadku odwrót do 0,6250/70 może być dynamiczny.