... zasięgu (nie licząc niefortunnej dla węgierskiego forinta wypowiedzi prezesa banku centralnego Węgier, iż niska inflacja pozostawia pole do obniżania stóp procentowych). Wśród inwestorów zapanował poważny kryzys zaufania względem rynków wschodzących, który pociąga za sobą wzrost awersji do każdej klasy ryzykownych aktywów (szerokie spadki na rynku akcji). Sytuacja przywodzi na myśl porównania do zawirowań z maja 2010, sierpnia 2011, czy maja 2012, co w przypadku spełnienia oznaczałoby przecenę złotego o 20-30 groszy. Jednakże wciąż nie wystąpił czynnika ryzyka, który byłby na tyle silny oraz o tak szerokim oddziaływaniu, aby przeobrazić dotychczasową przecenę aktywów w poważniejszy kryzys finansowy. Nie zmienia to faktu, że dopóki na rynki nie przyjdzie uspokojenie, efekt kuli śnieżnej będzie napędzał odpływ kapitału z poszczególnych aktywów. Gorączka musi zostać opanowana, jednakże moment, kiedy to nastąpi, jest obecnie nie do określenia.

W czwartek rynki wschodzące mogą ponownie znaleźć się pod presją w reakcji na wstępny odczyt dynamiki PKB za IV kwartał z USA. Choć od początku miesiąca konsensus prognoz został wyraźnie podwyższony z 1,5% do 3,2%, wciąż jest szansa, że wynik okaże się jeszcze lepszy. Rezerwa Federalna w komunikacie po zakończonym wczoraj posiedzeniu stwierdziła, że wzrost w konsumpcji i inwestycjach przyspieszył w ostatnich miesiącach. Choć decyzja FOMC o redukcji QE3 o 10 mld USD byłą zgodna z oczekiwaniami, a komunikat nie sugerował rozważań banku o przyspieszeniu wygaszania programu skupu aktywów, oznaki silniejszej dynamiki PKB mogą podsycić spekulacje o zaostrzeniu stanowiska Fed w kolejnych miesiącach. I choć bank centralny wczoraj wyraźnie stwierdził, że stopy procentowe pozostaną nisko długo po tym, jak stopa bezrobocia spadnie poniżej 6,5% (obecnie 6,7%), niekoniecznie musi to powstrzymać inwestorów od dyskontowania wcześniejszego terminu podwyżek. Widmo zacieśniania monetarnego Fed od miesięcy unosi się nad rynkami wschodzącymi i takie spekulacje mogą napędzać kolejną falę wyprzedaży. Gdyż obecnie emocje są ważniejsze od faktów.

EUR/PLN: Choć fundamenty polskiej gospodarki chronią złotego przed głębszą przeceną, to im dłużej utrzymuje się presja na rynki wschodzące, tym rośnie ryzyko, że EUR/PLN wyskoczy ponad 4,23. Dopóki sytuacja na rynkach się nie uspokoi, niewielkie są szanse na trwały powrót kurs poniżej 4,20.

EUR/USD: Decyzja FOMC nie ruszyła eurodolarem i uwaga przenosi się teraz na odczyt PKB z USA (14:30). Tylko wynik dużo silniejszy od prognoz może wyrwać kurs poniżej 1,36, w przeciwnym wypadku można oczekiwać kontynuacji dryfu pod 1,3680.