Skoro jednak w ostatnich czasach niemieckie dane generalnie wypadały pozytywnie, a podobnie rzec można o wielu innych wskaźnikach makro, to może się okazać, że samo przebicie prognozy nie wystarczy, że w gruncie rzeczy jest ono już traktowane przez rynek jako normalny scenariusz. Na razie mamy kurs 1,3258 – owszem, nieco wyższy niż wczorajsze dołki w okolicach 1,3235, ale nie należy w tym upatrywać jakiegoś wyraźnego powrotu do aprecjacji euro. To prawda, że mocowanie się byków z niedźwiedziami wciąż trwa, ale np. rynki już kilka dni temu obiegła informacja, że Morgan Stanley obstawia krótką pozycję na EUR/USD, zakładając rynek niedźwiedzia, jeśli chodzi o euro – tj. zakładając przecenę tej waluty. Powody to możliwość zwinięcia operacji QE3 oraz sytuacja polityczna w Niemczech (np. niemiecki Sąd Konstytucyjny może krytycznie ocenić operację OMT – skup obligacji przez EBC).

Na USD/PLN ruch jak zwykle większy

Eurozłoty trzyma się mocno – nie wykroczył jeszcze ponad 4,20 (nie licząc oczywiście chwilowych ruchów), podczas gdy do dolara złoty, licząc od ostatnich minimów, osłabił się już o 4 grosze – aż do 3,1670. Jeśli dzisiejsze dane z Niemiec i Strefy Euro, a także z Polski, wypadną w miarę nieźle, lepiej od prognoz, to można liczyć jeszcze na pewne umocnienie naszej waluty, przy czym lokalne wsparcia na USD/PLN widzimy w okolicach 3,1570, 3,15 i 3,1460. Prawdopodobne jednak, że ostateczny kierunek nie będzie tak „południowy”, również i ze względu na fakt, że jutro w Polsce będzie dzień wolny, część inwestorów będzie więc może wolała przeczekać tę dobę bez polskiej waluty, stawiając na pewniejsze w stosunku do niej EUR i USD.