... a drugie (18,7 mld EUR w marcu) niemal nigdy nie mają wpływu na rynek walutowy. W rezultacie eurodolar dryfował przed południem w przedziale 1,2845-1,2885. Ożywienie handlu przyniosły dopiero dane z amerykańskiej gospodarki. Na sam początek liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych podskoczyła w ubiegłym tygodniu do 360 tys. wobec 328 tys. tydzień wcześniej. Rynek oczekiwał utrzymania się pozytywnej tendencji i odczytu na poziomie 330 tys. Jakkolwiek sam odczyt nie jest jeszcze dużym rozczarowaniem, jednak łącząc go ze słabymi danymi ze środy, na rynku wzrastało napięcie, czy zapoczątkowany jeszcze w poprzednim tygodniu rajd na dolarze ma rzeczywiste podstawy w kondycji gospodarki. Pewnym uspokojeniem był raport z rynku mieszkaniowego, gdzie wprawdzie liczba rozpoczętych budów domów spadła o 16,5% m/m do 853 tys., jednak cały czas widać wzrost w wydanych pozwoleniach na budowę. Rynek mieszkaniowy ma być jednym z filarów ożywienia w 2013 r. i jak na razie nie ma obaw, że tak się nie stanie. Dla dolara przeważyły jednak dane z rynku pracy, co pociągnęło EUR/USD do 1,2919, a dwie godziny później szczyty zostały poprawione na 1,2929 wraz z publikacją indeksu Fed z Filadelfii. Wskaźnik mierzący aktywność wytwórczą w rejonie Filadelfii spadł do -5,2 (prog. 2,4, poprz. 1,3). Odczyt poniżej zera oznacza kurczenie się sektora i był to już drugi regionalny indeks (po NY Empire State w środę), który wskazuje na słabość aktywności wytwórczej.

Zanosiło się, że po takiej porcji danych dolar na dobre odpuści z aprecjacją. Ale z ratunkiem przyszli członkowie Rezerwy Federalnej, szczególni Ci reprezentujący jastrzębie skrzydło. Najpierw szef Fed z Filadelfii Charles Plosser podczas przemówienia w Mediolanie powtórzył swoje stanowisko, że choć tempo skupu aktywów w ramach QE3 (85 mld USD miesięcznie) było odpowiednie pół roku temu, teraz powinno być ograniczane począwszy już od przyszłego miesiąca. Wtórował mu John Williams z San Francisco, zdaniem którego tempo zakupów może być zmniejszane już tego lata, a program całkowicie wygaszony z końcem 2013 r. Te komentarze wystarczyły, aby inwestorzy ponownie zaczęli kupować dolara i dziś rano EUR/USD przebywa blisko 1,2850, kluczowego wsparcia na następne godziny. W piątek danych w kalendarzu nie jest dużo i uwagę zwraca jedynie indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan o 15:55. Ponieważ konsumenci w USA nie zawodzą w ostatnim czasie, na sam koniec tygodnia dolar może dostać dodatkowego impulsu.

EUR/PLN: Trend wzrostowy na EUR/PLN został zatrzymany w czwartek, a strefa w okolicach 4,19 wygląda na trudną do pokonania. Powodów do umocnienia złotego obecnie nie widać, stąd dzisiejsze wahania powinny być zamknięte do 4,1650/00.

EUR/USD: Słabość danych z USA wypchnęła eurodolara do 1,2930, jednak to wszystko, na co było stać popyt i dziś rano kurs wraca do 1,2850. Te poziomy będą odgrywać kluczową rolę w kolejnych godzinach.