Obecna kontrakcja jest najdłuższa w historii gromadzenia danych od 1995, choć łączny spadek PKB nie jest tak dotkliwy, jak 5 kwartałów spadku po wybuchu kryzysu w 2008 r. Większość krajów bloku pozostaje lub wchodzi w recesję, a wyróżniająca się gospodarka niemiecka także rozczarowuje słabszym od oczekiwań wzrostem. Dane wyraźnie podkreślają, że bez nowych bodźców ze strony polityki monetarnej (działania ekspansywne EBC) lub fiskalnej (złagodzenie programów oszczędnościowych) wyjście gospodarki z zapaści będzie bardzo trudne i wyjątkowo długie.

Na rynku walutowym interpretacja danych była prosta i skutkowała spadkiem euro względem dolara do nowego 6-tygodniweogo minimum (1,2843), choć należy zwrócić uwagę, że strona popytowa przez większą część dnia ambitnie broniła całej strefy 1,2850. Wsparciem dla niewielkiego odbicia stały się rozczarowujące raporty z USA, wskazujące na negatywny wpływ niskiej aktywności gospodarczej na świecie na aktywność produkcyjną w największej gospodarce globu. Dane są jak na razie pierwszym negatywnym sygnałem z drugiego kwartału i choć mogą przemawiać za utrzymaniem ultra-luźnej polityki monetarnej Fed na dłużej, to widać, że będzie potrzeba czegoś więcej, aby utemperować rynkowe spekulacje o ograniczeniu QE3. Z tego względu w czwartek w centrum uwagi pozostaną publikacje ze Stanów Zjednoczonych: inflacja CPI, wnioski o zasiłek dla bezrobotnych oraz dane z rynku mieszkaniowego. Jeśli odczyty okażą się słabsze od prognoz, trwający już 5 dni rajd aprecjacyjny dolara może zostać przerwany.

EUR/PLN: Złamanie oporu na 4,18 otworzyło drogę w kierunku kwietniowych szczytów (4,1970), choć w naszej ocenie bardziej prawdopodobny na dziś jest powrót w stronę 4,1650.

EUR/USD: Na eurodolarze toczy się walka o utrzymanie kuru powyżej 1,2850, a w czwartek wiele będzie zależeć od danych ze strefy euro i USA. Przełamanie wczorajszych minimów to otwarta droga do testu kwietniowego minimum na 1,2744. Potencjał korekty wyczerpuje się przy 1,2940.