Dodatkowo pakiet słabszych odczytów z USA sprawił, że wzrosła awersja do inwestycji w bardziej ryzykowna aktywa, jednak z drugiej strony dane te oddalają widmo szybszego zakończenia programu QE w tym kraju. Jutro pojawią się kolejne odczyty z tego kraju, a najważniejszym odczytem będą jak co czwartek dane z amerykańskiego rynku pracy, któremu bacznie się przygląda Rezerwa Federalna. Dodatkowo jutro pojawią się również dane z rynku nieruchomości czyli odczyt o pozwoleniach na budowę domów oraz o rozpoczętych budowach domów, będą to odczyty za kwiecień.
Uwagę rynku przyciągną też zapewne odczyty o inflacji konsumenckiej ze Strefy Euro i wspomnianych wcześniej Stanów Zjednoczonych.
Na gruncie analizy technicznej, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dotarcie kursu do poziomu z początku kwietnia czyli to 1,2750, o czym zresztą pisałem w raporcie porannym.
Inflacja niska, ale…
Dziś odczytem numer jeden z lokalnego rynku był odczyt dotyczący inflacji CPI czyli popularnej inflacji konsumenckiej, wyniosła ona 0,8 proc. w ujęciu rocznym wobec konsensusu na poziomie 0,7 proc., w marcu inflacja wyniosła 1,0 proc. Widać więc, że inflacja spada i odczyty te dają jeszcze pewne pole do obniżek stóp oraz znajdują się poniżej dolnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego określonego przez Radę Polityki Pieniężnej.
Kurs złotego był jednak dziś uwarunkowany przez kwotowanie głównej pary walutowej, której wartość spadała dziś do nie notowanych od początku kwietnia minimów.
Obecnie dolar jest wyceniany na 3,240 PLN, zaś euro na 4,1874 PLN, i w najbliższym czasie możemy spodziewać się utrzymania tej tendencji.