Ostatnie dni przynoszą jednak realizację zysków i tak w przypadku dziesięcioletnich papierów rentowności skoczyły o 11 pb do 3,21%, choć w ciągu dnia szczyt sięgnął 3,27%. Ruch po części został wywołany realizacją zysków na rynkach bazowych – ostatnie dwie sesje przyniosły wzrost rentowności niemieckich obligacji (+9 pb), ale także uważnie obserwowanych papierów hiszpańskich (+11 pb) i włoskich (+9 pb). Na pewno jest jeszcze za wcześnie, aby stwierdzać odwrócenie trendu na polskim rynku długu, szczególnie jeśli na rynku nadal utrzymuje się przeświadczenie o kontynuacji luzowania polityki monetarnej przez RPP.
A za łagodnym nastawieniem Rady przemawiają poniedziałkowe komentarze jej członków. Najpierw Adam Glapiński nie wykluczył kolejnej obniżki stóp procentowych w czerwcu, choć zaznaczył, że sam pozostaje „ostrożny i konserwatywny” w ocenie sytuacji makroekonomicznej Polski. Postrzegany jako jastrząb Glapiński może sam nie być skłonny głosować za obniżką, ale w pełni zdaje sobie sprawę, jak obecnie rozkładają się głosy w Radzie (przewaga zwolenników cięć). Jak zwykle w gołębim tonie wypowiadała się Elżbieta Choina-Duch, zdaniem której wciąż jest pole do redukcji kosztu pieniądza w związku z wysokimi realnymi stopami procentowymi.
W takim klimacie dość łatwo było sprzedawać złotego, szczególnie przy neutralnym, a zatem „nieprzeszkadzającym” otoczeniu zewnętrznym. Eurodolar stabilnie utrzymywał się w wąskim paśmie wahań poniżej 1,30, choć strona podażowa dwukrotnie starała się zepchnąć kurs poniżej piątkowego dołka (1,2935). Najpierw impulsem stała się wypowiedź członka EBC Ignazio Visco, który nie wykluczył wprowadzenia ujemnej strony depozytowej, choć jak później pokazała ankieta Reutera mało kto oczekuje takiego posunięcia ze strony banku centralnego. Kolejną próbę podjęto po lepszym od oczekiwań odczycie sprzedaże detalicznej z USA (0,1% m/m, prog. -0,3%), jednak jedyne, co udało się osiągnąć niedźwiedziom, to minimum na 1,2940. Ale presja spadkowa na parze wciąż dominuje, choć nie można wykluczyć, że okresowo może zostać zaburzona, a argumentami za krótkoterminowym powrotem siły euro mogą stać się dzisiejsze publikacje z Europy. Indeks nastrojów inwestorów z Niemiec (ZEW) oraz produkcja przemysłowa ze strefy euro mogą zaoferować pozytywne zaskoczenie.
EUR/PLN: We wtorek inwestorzy nie powinni przejść obojętnie obok wstępnego szacunku PKB z Polski. Odczyt gorszy od prognoz (0,7% r/r) może osłabić złotego w stronę 4,18 za euro. W przeciwnym wypadku spodziewany jest spadek kursu bliżej 4,13.
EUR/USD: Wyższy odczyt sprzedaży detalicznej z USA nie wystarczył, by zepchnąć EUR/USD poniżej piątkowego dołka. Impet aprecjacji dolara zaczyna słabnąć, jednak dopiero wybicie ponad 1,3050 zaneguje trend spadkowy na parze.