Podobnie, jak na poprzednich spotkaniach przedstawicieli kluczowych gospodarek globu, także i teraz powtórzone zostało zobowiązanie członków stowarzyszenia o powstrzymywaniu się przed bezpośrednim działaniem na rzecz osłabienia krajowej waluty, co należy odczytywać jako przyzwolenie na gwałtowne zmiany na rynku walutowym, o ile są uznawane jedynie jako efekt uboczny prowadzonej polityki. W rezultacie na początek nowego tygodnia jen kontynuuje zjazd wobec dolara, pogłębiając 4,5-letnie minima na 102,15 USD/JPY. Wydaje się, że rynek jeszcze nie zakończył obstawiania dalszego osłabienia japońskiej waluty i dalszy ruch w stronę 102,50 w krótkim terminie nie jest wykluczony. Obecnie jedynym problemem będzie utrzymanie USD/JPY na relatywnie wysokim poziomie na dłużej, biorąc pod uwagę, że w najbliższym czasie nie widać na horyzoncie nowych impulsów od strony polityki Banku Japonii, jednakże pozytywny sentyment wokół dolara może wystarczyć.

A dolar amerykański ponownie powraca do łask inwestorów przy coraz głośniejszych spekulacjach na temat przytemperowania programu QE3 przez Fed jeszcze przed końcem 2013 r. Ostatnia poprawa w danych z rynku pracy z USA (liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych jest najniższa od 2008 r.) wzmocniła przekonanie, że potencjalne rozszerzenie ekspansji monetarnej (zasygnalizowane po majowym posiedzeniu Fed) może nie być konieczne. Z jednej strony można dyskutować, czy wizja stopniowego ograniczania wsparcia gospodarki przez bank centralny nie zaburzy oczekiwań podmiotów gospodarczych, tym samym hamując tempo ożywienia, jednak do czasu aż dane z USA nie zaczną ponownie rozczarowywać, nie ma sensu walczyć z rynkiem. Przy względnie lekkim negatywnym sentymencie wokół euro (przynajmniej dopóki EBC nie zacznie być bardziej aktywny w pobudzania europejskiej gospodarki) możliwe jest, że eurodolar zostanie ściągnięty do 1,2850. Ale już powtórka tegorocznych minimów na 1,2744 wydaje się przesadnie niedźwiedzim nastawieniem do pary.

Poniedziałkowy kalendarz nie jest przesycony publikacjami. Uwagę zwraca odczyt kwietniowej sprzedaży detalicznej z USA o 14:30. Ogólna sprzedaż ma się skurczyć o 0,3% m/m po spadku o 0,4% w marcu, jednak ważniejszy będzie wskaźnik z wyłączeniem środków transportu. Dynamika na poziomie -0,1% m/m daje szanse na pozytywne zaskoczenie, podsycając spekulacje dotyczące ograniczania QE3 i napędzając aprecjację dolara.

EUR/PLN: Ewidentna presja na osłabienie złotego dominowała podczas piątkowych notowań, prowadząc do naruszenia 4,15 na EUR/PLN. W poniedziałek powinien powrócić spokój w oczekiwaniu czwartkowych danych o inflacji. Oczekiwany zakres wahań na dziś: 4,1350-4,16.

EUR/USD: Dolar pozostaje mocny przy powrocie spekulacji o możliwym wcześniejszym zakończeniu programu QE3 przez Fed, co na początku tygodnia zwiększa presję spadkową na EUR/USD. Strefa 1,2935/50 jest pierwszą linią obrony, która najprawdopodobniej zostanie przetestowana przy publikacji danych o sprzedaży detalicznej z USA. 1,3050 wygląda na pierwszy techniczny poziom oporu.