W każdym razie dzisiaj w momencie ogłaszania tej decyzji wspólna waluta ustanawiała szczyty (chociażby na EUR/USD i EUR/JPY) i później nie udało się ich już pobić.

Słabsze dane z USA o godz. 14:30 – dynamika zamówień na dobra trwałego użytku spadła w marcu aż o 5,7 proc. m/m, wobec oczekiwanych - 2,8 proc. m/m – nie stały się pretekstem do osłabienia dolara (poza sytuacją na USD/JPY). Po południu EUR/USD spadł poniżej 1,30, co ma związek z coraz częściej przywoływanym wątkiem możliwego cięcia stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny – akcentowanych przez kolejnych członków ECB (dzisiaj Vitor Constancio). Wprawdzie wydaje się wątpliwe, aby ECB zdecydował się na taki ruch już 2 maja – po pierwsze jest to posiedzenie wyjazdowe (w Bratysławie), po drugie takim ruchem ECB dałby do zrozumienia, że sytuacja jest dość poważna i możliwe są nawet kolejne cięcia (takie pojawiłyby się plotki). Niemniej inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że przyszły tydzień będzie dość trudny (masa kluczowych danych w tym czwartkowe ECB i piątkowe odczyty Departamentu Pracy USA) i awersja do ryzyka znów rośnie.

Na wykresie EUR/USD wyjście ponad wczorajszy popołudniowy szczyt na 1,30272 było krótkotrwałe (1,3033) i szybko zeszliśmy w dół. W efekcie na dziennym wykresie rysuje nam się świeca potwierdzająca ostatnie opuszczenie formacji diamentu. W efekcie należy spodziewać się naruszenia okolic 1,2940 jeszcze jutro i próby spadku do 1,2850 na koniec tygodnia (co było wskazywane jeszcze w poniedziałek).

Wykres dzienny EUR/USD