... a za główną przyczynę aprecjacji należy uznać silny napływ kapitału zagranicznego na polski rynek długu. Po miesięcznym zastoju na rynkach finansowych (wywołanym wpierw obawami o sytuację polityczną we Włoszech, a później niepokojem o negatywne konsekwencje bailoutu Cypru dla całej strefy euro) inwestorzy na rozpoczęcie nowego kwartału zaczęli być ponownie głodni wysokich stóp zwrotu. Akceleratorem do nasilenia popytu na wysokooprocentowane obligacje stała się zeszłotygodniowa decyzja Banku Japonii, który zamierza wpompować w gospodarkę 1,4 bln dolarów poprzez skup rządowych papierów dłużnych. Świadomość, że uwolniony w ten sposób kapitał będzie szukał nowych lokat poza Japonią skłoniła inwestorów z całego świata do pospiesznego gromadzenia aktywów z atrakcyjnym oprocentowaniem, gdyż nikt nie chce się spóźnić na rozpoczynającą się mini-hossę na rynku długu. Początkowa ostrożność wyrażona w skupie relatywnie bezpiecznych obligacji państw z centrum Eurolandu (Niemcy, Holandia, Francja, Belgia) z czasem została porzucona, a kapitał zaczęły przyciągać bardziej ryzykowne papiery Włoch i Hiszpanii. W tym otoczeniu inwestorzy nie mogli zapominać o polskich obligacjach, które już od ponad pół roku cieszą się dużym zaufaniem zagranicy. W rezultacie rentowności papierów 10-letnich w trakcie poniedziałkowej sesji spadły do rekordowego poziomu 3,38%, z kolei pięciolatki naruszyły, a dwulatki na dobre złamały barierę 3%.

Wracając do rynku złotego, nie można zapominać, że niskie poziomy na EUR/PLN nie były tak długo widziane nie bez przyczyny. Ostatnie dane z polskiej gospodarki wskazują na słabość koniunktury, podtrzymując oczekiwania, że Rada Polityki Pieniężnej jeszcze w tym roku pokusi się o kolejne cięcia stóp procentowych, co nigdy nie jest dobra wiadomością dla waluty. Rynek terminowy wycenia jeszcze dwie obniżki o ćwierć punktu procentowego, co jednak dodatkowo zachęca do nabywania polskich obligacji. Ale porównując zachowanie złotego do zmian na rynku długu łatwo można zauważyć, że korelacja nie jest silna i choć można oczekiwać dalszego umacniania polskiego długu, złoty nie musi w pełni powielać tego trendu. Choć rozpoczynające się dziś posiedzenie RPP z dużym prawdopodobieństwem nie przyniesie zmian w polityce monetarnej, to ton komunikatu po posiedzeniu powinien pozostać gołębi, sygnalizując gotowość banku centralnego do kontynuacji obniżek, jeśli zajdzie taka potrzeba. W konsekwencji druga część tygodnia może przynieść osłabienie złotego, szczególnie po takim wykupieniu, jakie miało miejsc w ciągu ostatnich dwóch dni.

EUR/PLN: Napływ zagranicznego kapitału na polski rynek długu przynosi silne umocnienie złotego. EUR/PLN wyrównał dołki z 5 marca (4,1190) i jeśli trend na rynku obligacji się utrzyma, kurs waluty może spaść do 4,10. Jednakże mocne wykupienie złotego z ostatnich dni zwiększa presję na odreagowanie, szczególnie w obliczu jutrzejszego komunikatu RPP.

EUR/USD: Nocne podejście EUR/USD na wyższe poziomy zostało zatrzymane na oporze 1,3070, jednak ponowne podejście i próba ataku na 1,31 nie są wykluczone. Najbliższe istotne wsparcie na 1,2990.