Poniedziałkowe osłabienie złotego mogłoby być jeszcze większe. Proces ten został jednak nieco ograniczyły przez wpływ opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny listopadowych danych o przeciętnym wynagrodzeniu. Dynamika płac sięgnęła w listopadzie poziomu aż 12 proc. w relacji rocznej, wobec 11 proc. odnotowanych w październiku.

Silny wzrost wynagrodzeń w połączeniu z przyśpieszającą inflacją (w listopadzie 3,6 proc.) w sposób naturalny tworzy miejsce do dalszych podwyżek stóp procentowych przez Radę Politykę Pieniężnej (obecnie stopa referencyjna wynosi 5 proc.).

Jakkolwiek, z uwagi na funkcjonującą w Polsce tradycję niezmieniania stóp w grudniu, ale też ze względu na przejrzystość w komunikacji pomiędzy RPP a rynkiem, jest wątpliwe podwyższenie kosztu pieniądza na rozpoczynającym się we wtorek dwudniowym posiedzeniu, to już podwyżka w styczniu jest przesądzona. Niewiadomą jest jej skala.

Aktualnie rynkowy konsensus zakłada wzrost stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych 5,25 proc. w styczniu i jeszcze jedną podwyżkę w okresie późniejszym. Poniedziałkowe dane o wynagrodzeniach otwierają jednak dyskusję nad ruchem o 50 punktów. Elementem, który może tę dyskusję ożywić będzie środowy komunikat po posiedzeniu RPP, a przede wszystkim piątkowe dane o sprzedaży detalicznej (prognoza: 18,5 proc.) oraz inflacji bazowej netto (1,5 proc,). Czynnikiem przesądzającym będzie zaś raport o grudniowej inflacji, który ujrzy światło dzienne na początku stycznia.

Kwestia kształtowania się polityki monetarnej może wpływać na notowania złotego, ale jego zachowanie w najbliższych tygodniach będzie determinowane przede wszystkim przez kształtowanie się apetytu na ryzyko oraz zachowanie dolara.