Drugie przestrzega przed nadmiernym optymizmem, bo o ile gospodarka Eurolandu ma szanse na odbicie w II połowie roku, to na razie sytuacja jest dość słaba i wciąż można wskazać na zagrożenia. Jakie – to można chyba dopowiedzieć sobie już samemu patrząc na coraz większe rozwarstwienie pomiędzy Niemcami, a peryferiami Eurolandu (na co zwracałem uwagę we wcześniejszych komentarzach), czy też ryzyka w postaci nadmiernej aprecjacji euro.

Na wykresie EUR/USD rozpoczęliśmy realizację scenariusza spadkowego, który powinien nas zaprowadzić w oczekiwany rejon 1,3330-85 jeszcze dzisiaj, a jutro mamy szanse na testowanie wsparcia na 1,3290. Pretekstem do kontynuacji spadku wspólnej waluty mogą okazać się rozczarowujące wyniki unijnego szczytu ws. wspólnego budżetu, który rozpoczyna się dzisiaj po południu. Dość duże różnice zdań pomiędzy poszczególnymi krajami mogą sprawić, iż rozmowy mogą zakończyć się wcześniej, niż jutro późnym wieczorem.

Rynki rozczarowały się też dzisiaj danymi z USA. Cotygodniowe bezrobocie wzrosło do 366 tys. (szacowano 360 tys.), a wydajność w IV kwartale spadła o 2 proc. (prognozowano -1,3 poc.), podczas kiedy koszty pracy poszły w górę aż o 4,5 proc. (szacunki wynosiły 3 proc.).

Jutro w kalendarzu mamy dane nt. niemieckiego bilansu handlowego za grudzień, które mogą okazać się dość ciekawe w kontekście ostatnich informacji, jakoby Niemcom nie przeszkadzało zbyt mocne euro. Ewentualne rozczarowanie w postaci nadwyżki niższej niż 14,6 mld EUR osiągnięte w listopadzie, mogłoby takie obawy spotęgować.