Interwencje Banku Czech w celu osłabienia waluty są coraz bardziej prawdopodobne. Na eurodolarze spokojnie. Kurs utrzymuje się powyżej kluczowego wsparcia na 1,3040.

Wczorajsza wypowiedź wiceprezesa NBP W. Kozińskiego o możliwej interwencji na rynku w przypadku nadmiernej aprecjacji złotego wskazuje, że w obecnej sytuacji NBP nieprzychylnie patrzy na ewentualny wzrost wartości polskiej waluty. Podobną opinię wyrazili w ubiegłym tygodniu również przedstawiciele Ministerstwa Finansów. Argumentowali, że mocny pieniądz nie sprzyja ożywieniu.

Złoty, obok węgierskiego forinta, w 2012 r. zyskał wobec dolara najwięcej spośród wszystkich walut świata. Choć rynek nie zareagował bezpośrednio na wypowiedzi oficjeli, podobne informacje nie są bez znaczenia. W ostatnim czasie, właśnie na bazie wcześniejszych informacji banku centralnego, że kolejnym krokiem w łagodzeniu polityki pieniężnej będzie osłabianie waluty, dynamicznie traci czeska korona. Kurs EUR/CZK znalazł się wczoraj na poziomie 25,60, czym wyrównał, ustanowiony w listopadzie, 5-miesięczny szczyt notowań. W przeciwieństwie do Banku Czech, NBP wciąż ma szerokie pole manewru w ramach standardowych narzędzi polityki pieniężnej (stóp procentowych), przez co nie musi dokonywać interwencji walutowych by wspierać gospodarkę. Niemniej, ostatnie wypowiedzi są formą przypomnienia rynkowi, że i takie narzędzia, w instrumentarium stymulowania koniunktury w krótkim okresie, NBP posiada. Wyprzedażą korony oraz obawami o zapowiedź interwencyjnego skupu walut przez pozostałe banki centralne, można w dużej mierze tłumaczyć ostatnie osłabienie złotego. Rynek obligacji po krótkotrwałej realizacji zysków znalazł się, bowiem wczoraj ponownie w okolicach maksimów cen i przestał ciążyć na walucie.

Dziś poznamy decyzję NBP w sprawie stóp procentowych. Wszyscy ankietowani przez agencję Bloomberg analitycy spodziewają się obniżki oprocentowania o 25 pb. Główna stopa referencyjna ma, więc spaść do 4,00 proc. Dalszego łagodzenia polityki pieniężnej oczekuje również minister finansów J. Rostowski. Obok spodziewanego ożywienia w strefie euro, właśnie w działaniach Rady Polityki Pieniężnej, pokłada on największą nadzieję na ożywienie gospodarki w II poł. 2013 r.

Cięcie o 25 pb. jest w zasadzie zdyskontowane przez rynek. Podobnie jak kolejne w lutym. Ewentualne zaskoczenie w postaci 50-punktowej obniżki z pewnością wpłynęłoby niekorzystnie na notowania polskiej waluty w krótkim terminie. Jest to, jednak scenariusz mniej prawdopodobny. Choć po nieoczekiwanym poparciu podobnego wniosku przez M. Belkę w listopadzie, nie można go do końca wykluczyć. Komunikat oraz wypowiedzi na konferencji prasowej po posiedzeniu będą zapewne ponownie bardzo „gołębie”. Nie jest to bynajmniej cokolwiek nieoczekiwanego przez rynek.