Wczorajsza sesja przebiegała bardzo spokojnie. Nie było żadnych publikacji i wydarzeń, które mogłyby zachęcić inwestorów do większego zaangażowania w handel. Tym bardziej, że przed nami kluczowa dla złotego decyzja Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych. Przez większą część sesji polska waluta umacniała się wobec euro i dolara. Kurs EURPLN ponownie przetestował wsparcie na 4,1000, zaś USDPLN oscylował w wąskim paśmie wahań między 3,1700 a 3,1900.

Poranna informacja jakoby rząd Hiszpanii przekonał się i był gotowy zwrócić się o pomoc do Europejskiego Banku Centralnego już pod koniec tego tygodnia, została szybko zdementowana przez jedną z lokalnych gazet. Według El Mundo, zaprzeczył temu na spotkaniu z liderami swojej partii, szef rządu, M. Rajoy. Dziś rano premier Hiszpanii potwierdził doniesienia dziennik i powiedział, że w najbliższym czasie jego kraj nie będzie prosił o pomoc finansową.

Szybka decyzja o interwencję w celu obniżenia rentowności hiszpańskich obligacji, miałby uchronić ten kraj przed losem Grecji, Irlandii czy Portugalii, które zostały całkowicie odcięte od możliwości pożyczania pieniędzy z rynku. W efekcie niezbędne było udzielenie pomocy na znacznie większą skalę. W obecnych warunkach nie ma praktycznie możliwości zastosowania podobnego zabiegu w przypadku tak dużego kraju, jak Hiszpania. Nadal więc nie widomo, czy i kiedy hiszpański premier zdecyduje się złożyć wniosek do EBC. Taki ruch mógłby spowodować dalszy wzrost apetytu na ryzyko, wyprzedaż dolara, a w konsekwencji aprecjację złotego. Podtrzymujemy zdanie, że na podobny ruch rząd w Madrycie nie zdecyduje się wcześniej niż dopiero po wyborach w autonomicznych regionach Kraju Basków, Galicji (21.10.) i Katalonii (24.10).

Z punktu widzenia złotego zdecydowanie istotniejszym wydarzeniem jest dzisiejsza decyzja odnośnie stóp procentowych. Większość analityków oczekuje, że RPP obetnie dzisiaj oprocentowanie o 25 pkt. bazowych, główną stopę do 4,50 proc. W tym przypadku podzielamy pogląd większości, choć nie brakuje głosów, że Rada zdecyduje się na cięcie dopiero w listopadzie, po zapoznaniu się z najnowszymi projekcjami NBP. W naszej ocenie, w listopadzie zobaczymy najprawdopodobniej kolejną obniżkę stóp o 25 pkt. bazowych, a w przypadku braku cięcia dziś, w dwukrotnie większej skali – do 4,25 proc.

W ostatnim czasie na rynek napłynęło wiele informacji wskazujących na konieczność łagodzenia polityki pieniężnej. Poczynając od danych o inflacji, przez słabe odczyty produkcji przemysłowej i aktywności w sektorze wytwórczym, po raport pokazujący wzrost bezrobocia w miesiącu tradycyjnie korzystnym dla rynku pracy. Zdecydowanemu pogorszeniu uległa również sytuacja gospodarcza w strefie euro. Decyzję o szybkiej obniżce stóp procentowych wspiera również zachowanie innych banków centralnych z Europy i świata. Na przestrzeni ostatnich kilku dni oprocentowanie spadło na Węgrzech, w Czechach i w Australii. Spekuluje się, że do kolejnego cięcia (w czwartek) szykuje się Europejski Bank Centralny. Argumenty za utrzymaniem stóp na niezmienionym poziomie są bardzo błahe. Oprócz tego, że członkowie Rady mogą chcieć zapoznać się z najnowszymi prognozami inflacji i wzrostu gospodarczego analityków NBP, najczęściej przywołuje się zagrożenia dla wzrostu cen w średnim terminie wynikające z obserwowanych w ostatnich kilku miesiącach na rynkach surowcowych.