Przeszkadzała w tym niepewność jaka towarzyszyła uczestnikom rynku w związku ze zbliżającym się szczytem przywódców Unii Europejskiej. Inwestorzy obawiają się bowiem, że politycy po raz kolejny nie zdołają wypracować konkretnych rozwiązań. Wskazuje na to między innymi brak jednomyślności w kwestii unii bankowej, czy fiskalnej. To wszystko stawia pod znakiem zapytania szansę na przezwyciężenie w najbliższym czasie kryzysu finansowego. Nie dziwi więc fakt, że kupującym ciężko dziś było przełamać rynkowy pesymizm. Dodatkowo nastroje popsuła aukcja hiszpańskich bonów skarbowych, które mimo, że sprzedały się w planowanej kwocie to jednak ze znacznie wyższą rentownością. To doprowadziło do tego, że cena euro spadła poniżej poziomu 1,25 i ustanowiła intra-sesyjne minimum na 1,2460. Notowania nieco się podniosły po dołączeniu do handlu inwestorów zza oceanu. Nie udało im się jednak zbytnio zmienić obrazu rynku i w okolicy godziny 16:20 kurs pary EUR/USD kształtował się na poziomie 1,2485. Bez większego znaczenia dla notowań pozostał odczyt indeksu zaufania konsumentów wg. Conference Board
Złoty słabszy w końcówce
Od początku handlu na Starym Kontynencie rodzima waluta zyskiwała nieznacznie na wartości. Złoty korzystał ze spokojnego otwarcia na rynku głównej pary walutowej. Kurs pary USD/PLN oscylował wokół wartości 3,40, natomiast para EUR/PLN opierała się o poziom wsparcia na 4,25 zł. Notowaniom pomagały spore wzrosty na warszawskiej giełdzie, które wyróżniały się na tle innych europejskich indeksów. Bez większego wpływu pozostały natomiast odczyty makroekonomiczne z polskiej gospodarki. Większy od oczekiwań wzrost sprzedaży detalicznej i zgodny z zapowiedziami spadek stopy bezrobocia zostały neutralnie przyjęte przez inwestorów. W okolicy połowy sesji cena euro oscylował blisko poziomu 4,24, natomiast dolar kosztował 3,3950. Ten stan nie utrzymał się długo i wraz z dołączeniem inwestorów zza oceanu ceny zagranicznych walut znów ruszyły do góry. Po godzinie 16:00 euro kosztowało 4,2535, zaś amerykański dolar 3,41 zł.