Wzrost szans na wygraną proreformatorskiej Nowej Demokracji zdjął z rynku część niepewności. To jednak nie wystarczyło na rozbudowanie wzrostów. Siła oporu w połączeniu z informacjami płynącymi z Hiszpanii sprawiły, że stronie popytowej nie udało się utrzymać wyższych poziomów. Najbardziej inwestorom ciążyła rosnąca rentowność hiszpańskich obligacji. Oprocentowanie 10-latków przekroczyło dziś poziom 6,5%. To w kontekście kłopotów z systemem bankowym w tym kraju dało niedźwiedziom argument do działania. Wykorzystały go one w drugiej części sesji, gdzie spłycenie rynku na skutek nieobecności amerykańskich inwestorów pozwoliło na zepchnięcie kursu na sesyjne minima i podjęcie próby zamknięcie dzisiejszej luki.
Po lepszym starcie, słabsza końcówka
Dzisiejszą sesję europejską rodzima waluta rozpoczęła od silnego umocnienia. Złoty korzystał z polepszającej się sytuacji na eurodolarze jaki i dobrych nastrojów panujących na rynkach giełdowych. Jeszcze przed południem kurs pary USD/PLN pokonał wsparcie na 3,45 i znalazł się w okolicy 3,44. Podobnie sytuacja wyglądała na parze EUR/PLN, gdzie przełamanie wartości 4,35 otworzyło drogę do poziomu 4,33. Tak nisko nie udało się jednak zejść, a po porannej aprecjacji nastąpiło uspokojenie. Zmiana nastąpiła dopiero pod koniec handlu na Starym Kontynencie. Pogorszenie sytuacji na eurodolarze szybko przełożyło się na przecenę złotego. Kurs pary USD/PLN powrócił na wyższe poziomy i po 16:00 za dolara płacono 3,47 zł. Na pogarszający się sentyment kiepsko zareagowała także wspólna waluta, której cena podskoczyła do poziomu 4,35 zł.