Tym samym niepewność nie opuści rynków finansowych jeszcze przez kilka dni, choć czasu europejskim politykom pozostało bardzo mało (sprawę trzeba zamknąć przed szczytem UE 23-24 czerwca). Wprawdzie we wtorek na rynku dominował popyt na ryzykowne aktywa, jest jeszcze za wcześnie by mówić o pełnym powrocie optymizmu. Teraz inwestorzy będą czekać na wynik piątkowego spotkania kanclerz Niemiec Angeli Merkel i prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, podczas którego możliwe jest przybliżenie porozumienia w sprawie pomocy dla Grecji. Jeśli te dwa największe państwa Eurolandu będą dzielić wspólne zdanie, wówczas reszta państw powinna pójść w ich ślady.
W środę o utrzymaniu pozytywnego sentymentu na rynkach finansowych będą decydować raporty makroekonomiczne. Dziś poznamy odczyty produkcji przemysłowej z Eurolandu (godz. 11:00) oraz USA (15:15), ze zwiększoną uwagą na ten drugi odczyt. Po wczorajszych lepszych od oczekiwań danych o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych inwestorzy chcą potwierdzenia, że z największą gospodarką świata nie jest jednak tak źle, jak się obawiano. Zza oceanu ważne będą jeszcze raport o inflacji CPI oraz indeks koniunktury w rejonie Nowego Jorku (oba o 14:30).
Złoty ustabilizował notowania wobec euro na poziomie 3,93. Na razie zahamowany został popyt na polską walutę związany z projektami prywatyzacyjnymi Skarbu Państwa i kurs zaczął ponownie podlegać nastrojom z rynków zewnętrznych. Zakres wahań wciąż pozostaje asymetryczny z większym prawdopodobieństwem osłabienia złotego, tj. między 3,92 a 3,95. Dziś GUS o 14:00 poda dane o majowej inflacji konsumenckiej. Konsensus prognoz kształtuje się na poziomie 4,6 proc. r/r, jednak po zeszłotygodniowej zapowiedzi prezesa NBP Marka Belki, że Rada Polityki Pieniężnej wstrzyma się na razie z podwyżką stóp procentowych, istotność dzisiejszego raportu wyraźnie się zmniejszyła.