Ponieważ wszystkie problemy związane są ze strefą euro, to najmocniejszej przecenie uległa unijna waluta, notując względem dolara amerykańskiego najniższy poziom od dwóch miesięcy, a względem franka szwajcarskiego historyczne minimum. Poniedziałkowe poranne dane o aktywności gospodarczej w Eurolandzie, gorsze od oczekiwań, wpisały się w klimat panujący na rynkach. Jednak dalsza część dnia nie przyniosła już kolejnych złych wiadomości i część inwestorów zaczęła szukać okazji zakupowych, dzięki czemu euro odbiło się ponad jeden proc. względem franka i prawie 1,5 proc. wobec dolara. Cała ta sytuacja najlepiej podsumowuje charakter obecnego handlu. Niepewność o to, co dalej będzie z Grecją w połączeniu ze słabnącym światowym ożywieniem powodują, że każdy pretekst do ucieczki z rynku jest skrzętnie wykorzystywany, a jednocześnie spora część rynku wierzy, że jeszcze nie czas na głębszą korektę i przyjmuje strategię kupowania na dołkach. W efekcie kolejne dni będą pod znakiem szarpanego handlu z silnymi wahaniami nastrojów zarówno na rynku walutowym.

Ostudzenie atmosfery wokół perspektywy greckiego zadłużenia, najważniejszego tematu ostatnich dni, stanowi klucz do poprawy sentymentu na rynkach finansowych. Decydenci z Brukseli naciskają na rząd w Atenach, aby ten zdwoił wysiłki w kierunku dalszego ograniczania deficytu, gdyż obecne działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Jasnym jest, że bez dodatkowych reform Grecja nie ma co liczyć na kolejnych zastrzyk kapitału od UE i MFW, ani nawet na wypłatę piątej transzy z pomocy wyasygnowanej w ubiegłym roku. Dlatego też rząd premiera Papandreou wczoraj przedstawił projekt nowych cięć budżetowych na 6 mld euro oraz ambitny plan prywatyzacji państwowego majątku wartego 50 mld euro. Działania te mają przynieść zmniejszenie deficytu w tym roku o 2,8 proc. PKB i osiągnąć cel 7,5 proc. PKB. Plany greckiego rządu to jeszcze za mało, by zmniejszyć obawy rynków i oddalić perspektywę restrukturyzacji. Za tym muszą pójść twarde ustalenia na linii Ateny-Bruksela i dopiero wtedy można liczyć na uspokojenie sytuacji.

Początek tygodnia przyniósł osłabienie złotego względem euro, jednak wzrosty zatrzymały się poniżej poziomu 3,96. Ten poziom powinien stanowić istotny opór, biorąc pod uwagę, że kilka tygodni temu powyżej tego poziomu na rynek wkroczył BGK, sprzedając euro i umacniając złotego. Perspektywa takiego scenariusza będzie hamować próby dalszej deprecjacji polskiej waluty. O mocniejszym ruchu w górę będzie można mówić tylko w przypadku gwałtownego pogorszenia nastrojów w otoczeniu zewnętrznym.

Spośród wtorkowych publikacji makroekonomicznych na uwagę zasługuje odczyt indeksu instytut Ifo (godz. 10:00), który mierzy nastroje wśród niemieckich przedsiębiorców. Oczekiwana jest niewielka korekta wskaźnika do 110,2 pkt. ze 110,4 pkt. przed miesiącem i mocniejszy spadek może przełożyć się na pogorszenie sentymentu wokół euro. O 11:00 Eurostat opublikuje dane o marcowej dynamice zamówień przemysłowych w strefie euro, gdzie oczekuje się spadku zamówień o 1,3 proc. w ujęciu miesięcznym. Dane jednak nie powinny mieć wpływu na notowania euro. Wtorkowy kalendarz zamyka raport o sprzedaży nowych domów w Stanach Zjednoczonych (godz. 16:00). Prognozuje się zannualizowaną sprzedaż na poziomie 300 tys.