Był to już drugi, słabszy od prognoz raport ze Stanów Zjednoczonych stawiający pod znakiem zapytania solidne tempo ożywienia największej światowej gospodarki. Wątpliwości te w czwartek zwyciężyły wśród inwestorów, którzy zaczęli masowo zamykać spekulacyjne pozycje, jakie narosły na rynku przez ostatnie tygodnie. Ceny ropy Brent zanotowały największy w historii jednodniowy spadek o 8,6 proc. do 110,80. Złoto i miedź potaniały po ok. 3 proc., ale rekordzistą było srebro, którego ceny obniżyły się o 12 proc., a licząc od zeszłego czwartku o 30 proc.

Ucieczka kapitału z rynku surowcowego umacniała dolara, który był walutą finansującą dla tych transakcji. Amerykańska waluta względem koszyka głównych walut zyskała 1,5 proc., najwięcej od sześciu miesięcy. Mocne spadki zanotował eurodolar, który po nieudanej próbie zdobycia poziomu 1,50 został pociągnięty w dół aż do 1,4539. Unijnej walucie nie pomogło wystąpienie prezesa Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude’a Tricheta, który nie zasygnalizował możliwości kolejnej podwyżki stóp procentowych w czerwcu. Nie pojawiła się wyczekiwana fraza „wzmożona czujność”, a jedynie stwierdzenie, że bank będzie bardzo uważnie obserwować rozwój sytuacji w odniesieniu do zagrożenia dla stabilności cen, a stopy mogą zostać podniesione w każdym momencie, jeśli będzie to konieczne. Tym samym kolejny krok w zaostrzaniu polityki monetarnej przez EBC odsuwa się w czasie, najprawdopodobniej do lipca.

W całym tym wczorajszym zamieszaniu polski złoty zachowywał się relatywnie stabilnie. Eurozłoty wprawdzie wzrósł w reakcji na wzrost awersji do ryzyka, jednak ruch zakończył się poniżej poziomu 3,97. Pewną rolę w stabilności kursu ma resort finansów, który potwierdził wczoraj, że wymiana euro z funduszy unijnych już się rozpoczęła. Choć nie jest znana kwota, jaka już zdążyła trafić na rynek (po zachowaniu rynku wydaje się jednak, że były to małe ilości), wzmaga to spekulacje hamujące mocniejszą wyprzedaż złotego. Jeśli jednak przecena na rynku surowcowym się nasili, przyczyniając się do dalszego pogorszenia nastrojów na rynku i wzrostu awersji do ryzyka, należy się liczyć z kontynuacją deprecjacji złotego i wzrostów eurozłotego w kierunku 4,0. Od dołu pierwszym istotnym wsparciem staje się poziom 3,95.

Po wczorajszej przecenie, w piątek widać na poszczególnych rynkach powolne odrabianie strat. Jednak przed końcem tygodnia nic nie jest jeszcze przesądzone, w szczególności mając na względzie popołudniowy raport o zmianie zatrudnienia w amerykańskiej gospodarce w kwietniu. Po słabszym od oczekiwań odczycie raportu ADP w środę i złych wczorajszych danych o nowych wnioskach o zasiłek, dzisiejsze oficjalne, rządowe dane zyskują na istotności. Jeśli liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym rozczaruje (prog. 190 tys.), możemy być świadkami powtórki czwartkowego przebiegu handlu.