Bernanke poinformował, ze program wspierania gospodarki poprzez skup obligacji skarbowych zgodnie z planem zostanie zakończony w czerwcu. Dodatkowo bank centralny będzie reinwestował dochody z odsetek i zapadających obligacji, tak aby podaż pieniądza nie zmalała. W przyszłości zatrzymanie tego procesu będzie pierwszym krokiem zacieśniania polityki monetarnej, jednak szef Fed nie wskazał konkretnego terminu. Fed nie widzi pośpiechu w wycofywaniu się ze stymulowania gospodarki, gdyż w jego ocenie ożywienie jest nadal względnie powolne, a problemem nadal pozostaje wysokie bezrobocie i zapaść rynku mieszkaniowego. Bank centralny nie widzi dużego ryzyka w rosnącej inflacji, gdyż czynniki za nim stojące (wysokie ceny surowców) są zjawiskiem krótkotrwałym. Oczekiwania inflacyjne pozostają stabilne, a inflacja jest tłumiona przez niskie wykorzystanie mocy produkcyjnych. Ben Bernanke poprzez konferencję prasową osiągnął jeden cel – uciął spekulacje na temat stanowiska Fed w sprawie polityki pieniężnej, które narosły po ostatnich publicznych wystąpieniach prezesów federalnych oddziałów banku centralnego. Od teraz w dyspozycji Bernanke jest nowe narzędzie do prezentowania opinii publicznej jednolitego stanowiska instytucji.
Konferencja prasowa miała także przekonać rynki finansowe, że Fed kontroluje sytuację w gospodarce, ale na efekty jego działań trzeba jeszcze poczekać i wstrzymać się z krytyką. Inwestorzy najwyraźniej uwierzyli Bernanke, gdyż ich reakcja wyraźnie wskazała, że spodziewają się nadmiaru dolarów przez długi czas. Brak oznak zaostrzania polityki pieniężnej pociągnął w górę ceny akcji na Wall Street, a cena złota osiągnęła nowy szczyt na poziomie 1530 dolarów za uncję. Amerykańska waluta osłabiła się względem koszyka głównych walut do najniższego poziomu od trzech lat, w tym względem euro jest najsłabsza do szesnastu miesięcy, osiągając poziom 1,4880. Niemal zerowe oprocentowanie w USA zachęca do wykorzystywania dolara do finansowania inwestycji na innych rynkach i dopóki ten mechanizm nie ulegnie wstrzymaniu, nie można oczekiwać zmiany trendu na rynku dolara. Perspektywa sięgnięcia poziomu 1,50 jest coraz bardziej możliwa.
W czwartek przed nami jedynie dane z USA, gdzie najistotniejszy jest wstępny raport o dynamice PKB za pierwszy kwartał. Wczoraj Ben Bernanke stwierdził, że wzrost gospodarczy wyniósł nieco poniżej 2,0 proc. w ujęciu zannualizowanym i tak też jest rynkowa mediana prognoz. Nawet jeśli odczyt byłby wyraźnie mocniejszy od oczekiwań, trudno spodziewać się odwrócenia trendu na dolarze.
Spokojne nastroje na rynku walutowym pomagają złotemu w nieznacznym umocnieniu do 3,92 względem euro. Dziś kurs powinien oscylować wokół tego poziomu +/- jeden grosz.