W przemówieniu do narodu premier Japonii Naoto Kan stwierdził, że prawdopodobieństwo dalszego wycieku radioaktywnego wzrasta. Francuska ambasada w Tokio przestrzegła o godz. 2:00 polskiego czasu, że w przeciągu 10 następnych godzin wiatr o niskim poziomie radioaktywności dotrze do stolicy Japonii.

Doniesienia o pogorszeniu stanu reaktorów wystraszyły inwestorów, którzy zaczęli wycofywać się z ryzykownych aktywów, takich jak akcje, czy surowce. Japoński indeks Nikkei tuż po informacji o eksplozji tąpnął o ponad 14 proc., co w połączeniu ze spadkiem o 7,6 proc. w poniedziałek zmniejszyło kapitalizację japońskiej giełdy o ponad 700 mld dolarów. Inne azjatyckie giełdy straciły ok. trzech proc., spadają kontrakty terminowe na amerykańskie indeksy. Europa zapewne nie będzie odbiegać od tego scenariusza i dzisiejsza sesja będzie przebiegać pod dyktando sprzedających. Na rynkach surowcowych tracą m.in. ropa naftowa oraz miedź, a nawet złoto, które tradycyjnie jest miejsce lokowania wolnych środków w czasach niepokoju.

Ucieczka od ryzyka uderzyła w złotego, który w nocy osłabił się ponownie względem euro i obecnie notowania eurozłotego wzrastają ponad 4,05. Inne waluty regionu, takie jak korona czeska i forint węgierski doświadczyły spadku wartości w mniejszym stopniu, co wynika z niższej płynności tamtych rynków. Większe zaangażowanie zagranicznych inwestorów w polskie aktywa, w sytuacjach gwałtownego pogorszenia nastrojów, powoduje silne zmiany kursu złotego. Dopóki zagrożenie nuklearne w Japonii nie zostanie opanowane, a na rynki finansowe nie powróci spokój i chęć do inwestowania w ryzykowne aktywa, do tego czasu złotemu będzie ciężko powrócić do umocnienia. Jednak, gdy już do takiej sytuacji, dojdzie tempo aprecjacji polskiej waluty będzie znaczne.

W obecnej sytuacji ciężko oczekiwać, że wtorkowe publikacje będą miały istotny wpływ na sentyment rynkowy. O 11:00 z Niemiec poznamy indeks instytut ZEW (prog. 15,7 pkt.). O 13:30 w USA opublikowany zostanie indeks koniunktury z rejonu Nowego Jorku (16,75 pkt.) oraz dynamikę cen eksportu i importu (odpowiednio 0,7 proc. m/m i 0,9 proc. m/m). Pół godziny później na rynek trafi mniej istotny raport o napływie kapitałów długoterminowych. Należy zwrócić uwagę, że raporty z USA pojawiają się o godzinę wcześniej niż zwykle, gdyż w miniony weekend Stany Zjednoczone przeszły na czas letni.

O 14:00 GUS poda dane o lutowej inflacji w Polsce. Oczekuje się wzrostu inflacji do 3,9 proc. r/r z 3,8 proc. w styczniu. Silniejsza dynamika cen byłaby wsparciem dla złotego, choć w dzisiaj będzie to trudne. Większy wydźwięk mogą mieć późniejsze komentarze członków Rady Polityki Pieniężnej, które by wskazywały z dużym prawdopodobieństwem na podwyżkę stóp procentowych na kolejnym posiedzeniu.

Kalendarz na wtorek zamyka posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku przy Rezerwie Federalnej, jednak w odróżnieniu od banków centralnych ze Starego Kontynentu, Fed jest daleki od zmian w polityce pieniężnej. Dla Fedu rosnąca inflacja jest drugorzędną sprawą, a kluczowe znaczenie ma wspieranie rynku pracy, stąd na ten moment nie ma mowy o zaostrzaniu polityki w najbliższym czasie. Stopy procentowe nie zostaną podniesione przynajmniej do końca 2011 roku, a program skupu aktywów za kwotę 600 mld dolarów nie zostanie skrócony.