Ich pozytywne nastawienie mogło wynikać z przewidywań, że wyższe ceny surowców, szczególnie ropy mogą w najbliższym czasie wpłynąć na zaostrzenie się stanowiska członków Rady Prezesów EBC w stosunku do inflacji. Poza tym zapewnienia Arabii Saudyjskiej o możliwości zwiększenia wydobycia czarnego złota w skutek znacznego spadku podaży ze strony innych producentów między innymi Libii podtrzymuje optymizm rynków. Z drugiej jednak strony szybko może się on skończyć, gdy inne roponośne kraje z tamtego regionu świata pogrążą się w chaosie. Dużego wpływu na kurs EUR/USD nie wywarła pierwsza partia dobrych danych z amerykańskiej gospodarki. Liczba nowych zasiłków dla bezrobotnych spadła o więcej niż przewidywali analitycy i wyniosła 391 tys. Natomiast zamówienia na dobra trwałego użytku wyszły zgodnie z oczekiwaniami na poziomie 2,7% m/m. Druga partia danych w postaci sprzedażny nowych domów w USA okazała się sporo gorsza. Analitycy oczekiwali spadku z 329 tys. do 310 tys., lecz w ostatecznym rozrachunku ilość ta wyniosła 284 tys. Gorszy odczyt może mieć wpływ na kurs eurodolara, choć jego wartość pod koniec sesji oscylowała wokół 1,3810.

EUR/PLN otarł się o 4 zł

Zmiany na eurodolarze z początku sesji europejskiej wpłynęły także na złotego. Początkowa deprecjacja polskiej waluty szybko została zniwelowana. W większym stopniu udało się to złotówce wobec amerykańskiego dolara, niż wobec euro. Pozytywne nastawienie inwestorów do tej drugiej waluty przyczyniło się do powolnego wzrost pary EUR/PLN w okolice poziomu 4 zł. W ostatecznym rezultacie pod koniec dnia złoty umocnił się tylko wobec dolara i odrobił znaczną część strat wobec euro. Kurs USD/PLN pod koniec sesji notował wartość 2,8805, a EUR/PLN 3,9820. Duży wkład w aprecjację rodzimej waluty miały opublikowane po południu pozytywne prognozy Ministerstwa Gospodarki. Według przewidywań tego resortu dynamika polskiego PKB za 2011 rok ma wynieść 4,2%, inflacja CPI 3,2%, a bezrobocie ma spaść do 10,5%.