Prezes Narodowego Banku Polskiego, który w ostatnich tygodniach wypowiadał się raczej w jastrzębim tonie, zaskoczył dziś prezentują gołębie stanowisko. Chęć zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych była jednym z ważnych czynników, który skłonił w styczniu Radę do podjęcia decyzji o podniesieniu stóp procentowych, powiedział Marek Belka. Jednocześnie zaznaczył, że tak długo, jak wzrost cen nie przekłada się na wzrost presji płacowej, bank centralny powinien być umiarkowany w swoich reakcjach. Dlatego styczniowa podwyżka nie musi oznaczać „scenariusza węgierskiego, to znaczy kaskadowego podnoszenia stóp w kolejnych miesiącach”.

Jakkolwiek słowa Belki nie wpływają na oczekiwania co do marcowej podwyżki stóp, to zwiększają niepewność co do skali zacieśniania polityki pieniężnej w Polsce. Stąd też osłabienie złotego jest naturalnym zachowaniem rynku walutowego.

Deprecjację polskiej waluty wspiera też pogorszenie nastrojów na europejskich giełdach, co związane jest z niepokojami społecznymi w Libii, gdzie miała miejsce krwawa pacyfikacja demonstracji antyrządowych. Jednocześnie tej deprecjacji nie zatrzymała publikacja dobrych danych z Niemiec. W lutym indeks instytutu Ifo wzrósł do rekordowego poziomu 111,2 pkt. Dane mocno zaskoczyły. Rynek oczekiwał bowiem odczytu na poziomie 110,3 pkt.

W kolejnych godzinach należy oczekiwać stabilizacji notowań złotego na obecnych poziomach. Brak inwestorów z USA, a także brak potencjalnych impulsów, powinien bowiem ograniczyć zmienność na rynku walutowym.