Wyniki przetargu pozytywnie wpłynęły na euro, które aprecjonowało względem pozostałych głównych walut. Dodatkowym impulsem wzmacniającym unijną walutę stała się popołudniowa konferencja prasowa szefa Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude’a Tricheta, na której stwierdził on, że po wzroście inflacji w zeszłym miesiącu powyżej celu ECB ceny muszą być ściśle monitorowane, sugerując, że bank może podnieść stopy procentowe w celu opanowania inflacji, nawet jeśli strefa euro ogarnięta jest kryzysem zadłużenia. Komentarz Tricheta zaskoczył rynki finansowe, gdyż zacieśnianie polityki monetarnej było ostatnia rzeczą, jaką można było się spodziewać w obecnych czasach. W konsekwencji w krótkim terminie euro może być wspierane spekulacjami na temat zaostrzania polityki pieniężnej, choć wśród dealerów bankowych panuje przekonanie, że za sporą część wzrostów pary EUR/USD w ciągu dwóch ostatnich dni odpowiadają zlecenia zamykające pozycję w dolarze i bezpośredniego popytu na euro wciąż nie ma zbyt wiele. Innymi słowy za ostatnimi wzrostami eurodolara nie stoją mocne fundamenty i w przypadku pogorszenia rynkowego sentymentu osłabienie euro może nadejść dość szybko.

Dziś uwaga inwestorów może tymczasowo przerzucić się na Stany Zjednoczone. Po wczorajszym rozczarowującym raporcie z rynku pracy na istotności zyskały dzisiejsze popołudniowe dane. Liczba nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za zeszły tydzień wzrosła do 445 tys., co było najwyższym wynikiem od października ubiegłego roku, podkreślając utrzymującą się słabość rynku pracy USA. W wieczornym wywiadzie wspominał o tym także prezes Rezerwy Federalnej Ben Bernanke, zdaniem którego perspektywy dla gospodarki uległy poprawie ( w 2011 r. możliwy jest wzrost gospodarczy na poziomie 3-4 proc.), jednak nie są na tyle silne, aby wpłynąć na spadek bezrobocia. Siłę amerykańskiej gospodarki będą miały szansę potwierdzić dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.

Odczyt grudniowej podaży pieniądza M3 z Polski nie będzie miał wpływu na notowania złotego, który dziś będzie uzależniony od czynników zewnętrznych. Dane ze strefy euro (inflacja HICP oraz bilans handlu zagranicznego) powinny być neutralne i cała uwaga będzie skupiona na popołudniowych raportach z USA. Oprócz wcześniej wspomnianych produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, dziś publikowana będzie inflacja CPI o wstępne szacunki indeksu Uniwersytetu Michigan. Gorsze od oczekiwań wyniki mogą negatywnie odbić się na notowaniach dolara i po części na wycenie złotego.