Raport ADP Employer Serivces, mierzący szacunkową zmianę zatrudnienia w sektorze prywatnym wśród klientów firmy ADP, wykazał rekordowy wzrost miejsc pracy, trzykrotnie przekraczający prognozy i tym samym wymuszając korekty oczekiwań oficjalnych danych rządowych. Obecnie oczekuje się przyrostu zatrudnienia w grudniu o 175 tys. miejsc, o 50 tys. więcej niż wynikało to z prognoz na początku tygodnia. Znacząca poprawa sytuacji dla amerykańskiej siły roboczej byłaby niewątpliwe dobrą wiadomością dla całej gospodarki, która dla stabilnego wzrostu potrzebuje solidnej odbudowy rynku pracy. Dla rynków finansowych dobry wynik dzisiejszego raportu wpłynie na podtrzymanie pozytywnych nastrojów, jakie panują od początku tygodnia. Spekulacje rynkowe w kontekście popołudniowych danych już umocniły dolara w ciągu ostatnich godzin, spychając m.in. kurs EUR/USD do pięciotygodniowych minimów i potwierdzenie środowych szacunków może ten trend nasilić. Czynnikiem ryzyka pozostaje jedynie dość częsta rozbieżność wyników raportu ADP i rządowych danych, która, jeśliby się w tym tygodniu powtórzyła, oznaczałaby, iż w notowaniach dolara zdyskontowanie danych z rynku pracy było zbyt silne i wówczas popołudnie przyniosłoby osłabienie amerykańskiej waluty.
Pierwszy tydzień roku jak na razie przebiega pomyślnie dla polskiego złotego. Dobre nastroje ogólnorynkowe, przy dodatkowym wsparciu wtorkową wypowiedzią prezesa Narodowego Banu Polskiego Marka Belki, utrzymują eurozłotego poniżej 3,90. Czynniki lokalne przestaną teraz odgrywać rolę, aż do 19 stycznia, kiedy okaże się, czy rynkowe spekulacje na temat podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej zmaterializują się. W międzyczasie o kształtowaniu się kursu złotego decydować będzie otoczenie zewnętrzne i panujący rynkowy sentyment. Dzisiejsze notowania EUR/PLN powinny przebiegać w przedziale 3,85-3,89.
Dane z rynku pracy Stanów Zjednoczonych przyćmiewają przedpołudniowe raporty z Eurolandu, zatem rynek nie powinien reagować ani na finalną rewizję dynamiki PKB za III kw. w strefie euro, ani na stopę bezrobocia w krajach 17-tki, ani też na odczyt produkcji przemysłowej z Niemiec. Do kalendarza danych makroekonomicznych należy jeszcze dopisać zaplanowane na 15.30 wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke przed amerykańskim Kongresem. Bernanke będzie zeznawał przed Senatem na temat polityki monetarnej banku centralnego i rzuci więcej światła na bieżące stanowisko Fedu. Będzie to zarazem pierwsze wystąpienie Bernanke przed Kongresem od czasu uruchomienia programu wielomiliardowego skupu obligacji, tzw. QE2. Oczekuje się, że Bernanke nie zasygnalizuje żadnych zmian w prowadzonej polityce pieniężnej. Ożywienie gospodarcze w USA postępuje, jednak jest jeszcze zbyt kruche, aby zaryzykować stwierdzenie, że gospodarka jest w stanie poradzić sobie bez wsparcia ze strony banku centralnego.