Najważniejsza piątkowa figura - indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan wzrósł do 74.2 punktu z 71.6 odczytanych miesiąc wcześniej. Konsensus oczekiwań analityków znajdował się na poziomie 72 punktów. Na wieść o tym amerykańska waluta zareagowała silnym ruchem aprecjacyjnym. Wcześniej do ruchu w tym samym kierunku przyczynił się odczyt danych dla amerykańskiego handlu zagranicznego w październiku. Deficyt był niższy niż oczekiwano, a główna w tym zasługa wzrostu eksportu. Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę czwartkowe dane o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych (wniosków było mniej niż oczekiwano) i fakt, że od poniedziałku do środy nie odczytywano istotnych figur ze Stanów Zjednoczonych, wszystkie zeszłotygodniowe dane z tego kraju były korzystne dla dolara. Poprawiło to zdecydowanie nastawienie do tej waluty po wcześniejszych pierwszopiątkowych payrollach, które to przypomnijmy były znacznie niższe od oczekiwań. Nastawienie to powinno się utrzymać przynajmniej do połowy sesji wtorkowej, kiedy to poznamy kolejne dane makro zza oceanu. O tym, że inwestorzy myślą podobnie, świadczy niedzielne otwarcie notowań głównej pary walutowej. Zaobserwowaliśmy na nim bowiem, co prawda niewielką, ale jednak lukę podażową.
Sytuacja w strefie euro w poprzednim tygodniu znacznie się uspokoiła. Rentowności obligacji krajów zagrożonych spadły, a radykalne reformy budżetowe Irlandii przeszły przez pierwsze głosowanie w parlamencie. Na przyjęcie pakietu pomocowego od Unii Europejskiej nie zgadza się jednak irlandzka opozycja, co może wynieść ten kraj kolejny raz na pierwsze strony gazet w najbliższym czasie. Wniosek jest taki, że inwestorzy nie są wciąż pewni co do dalszych losów Irlandii i z pewnością minie jeszcze trochę czasu zanim nabiorą zaufania i zaczną z powrotem kupować euro.
EURUSD
Sytuacja techniczna na wykresie głównej pary walutowej jest dosyć klarowna. Kurs testuje linię trendu spadkowego poprowadzoną po maksimach lokalnych z 4 i 22 listopada oraz z poprzedniego tygodnia, a następnie w obliczu tego, że fundamenty przemawiają za dolarem, odbija się w kierunku południowym. Linia trendu pozostaje więc silnym oporem, wsparcie stanowić będzie natomiast poziom 1.3050. W tych okolicach przebiegać będzie bowiem linia długoterminowego trendu wzrostowego.
EURPLN
Już od ponad miesiąca obserwujemy trend wzrostowy na parze EURPLN. Szanse na jego przełamanie w tym tygodniu są jednak dosyć duże. Pierwszym i najważniejszym (niestety) czynnikiem będzie ewentualne dalsze uspokojenie sytuacji w Europie. Drugi czynnik to wyjątkowo bogaty kalendarz publikacji makro z naszego kraju. Najistotniejszymi z nich będą inflacja CPI, publikowana we wtorek, komunikat z posiedzenia RPP oraz dane o wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw - w czwartek, a także inflacja PPI - w piątek.
USDCAD
Na wykresie USDCAD utworzyła się formacja trójkąta, która sugeruje, że teraz kurs powinien wybić sie silnym ruchem w którąś ze stron. We wtorek po decyzji Banku Kanady o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, CAD uległ silnej deprecjacji. Na konferencji po posiedzeniu szefa banku Mark Carney powiedział bowiem, iż gospodarka kanadyjska zachowuje się w drugim półroczu nieco gorzej niż pierwotnie oczekiwano, a słaby eksport nie pozwala na przyspieszenia tempa wzrostu PKB. Technicznie, wybicie z formacji trójkąta następuje częściej w kierunku zgodnym ze wcześniejszym trendem, w związku z czym prawdopodobieństwo wzrostów na tej parze walutowej jest większe.
USDJPY
Indeks Nikkei 225 wzrósł dzisiejszej nocy o blisko 1%, kurs jena podążał jednak w przeciwnym kierunku. W stosunku do dolara przebity został nawet opór 84.28, wynikając y z zeszłotygodniowego maksimum, kolejny opór znajduje się jednak tylko nieco wyżej, na poziomie 84.40. Jego przebicie będzie silnym sygnałem do dalszych wzrostów. Jeśli chodzi o dane fundamentalne, to należy zwrócić uwagę na te z USA, bowiem z Japonii na rynek nie napłyną w tym tygodnie żadne istotne figury.