Eurodolarowi udało się wspiąć pierwotnie do poziomu 1,4080; nowe, piętnastoletnie minima uformowały się na wykresie USDJPY. Inwestorami ponownie zaczęły kierować oczekiwania, iż w przyszłym tygodniu Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych zdecyduje się na powtórzenie programu skupu aktywów i wpompowanie pieniądza do gospodarki. Rynek niemal w stu procentach przekonany jest, że Fed podejmie taką decyzję, kwestią sporną pozostaje tylko skala programu. Ewentualna możliwość umiarkowanego działania Fedu (o ile wpompowanie 200-300 mld dolarów można uznać za działanie umiarkowane) jest jedynym czynnikiem, który powstrzymuje dolara przed bardziej dynamiczną przeceną. Oczekiwania co do skupu aktywów przez bank podsycił wczoraj szef nowojorskiego Fed William Dudley. Stwierdził on, że Rezerwa Federalna nie ma „magicznej różdżki”, która może naprawić gospodarkę z dnia na dzień, jednak może dostarczyć jej „istotnego” wsparcia. Utrzymanie się relatywnie dobrych nastrojów w najbliższych dniach może utorować drogę do dalszej wyprzedaży amerykańskiej waluty i nowych lokalnych minimów względem euro i jena.
Wzrost apetytu na ryzyko nie ominął także walut Europy Środkowo-Wschodniej. W dniu wczorajszym umacniał się zarówno polski złoty, jak i forint węgierski, korona czeska, czy lej rumuński. Umocnienie w regionie dodatkowo wspierały lokalne doniesienia, które potwierdzały stabilizację gospodarczą. Wiceminister finansów Ludwik Kotecki stwierdził wczoraj, że polska gospodarka może przyspieszyć w trzecim i czwartym kwartale do 3,5 proc. w skali roku, na co wskazują ostatnie publikacje danych makroekonomicznych, które pozwalają oczekiwać tempa wzrostu gospodarczego nie tylko lepszego od szacunków resortu, ale lepszych od rynkowych oczekiwań. Jego zdaniem inflacja może przebić wcześniejsze prognozy i na koniec roku zrównać się z celem inflacyjnym banku centralnego, tj. 2,5 proc. Dodał, że oczekuje stabilnego poziomu złotego w najbliższych miesiącach i jego zdaniem poziom 4,0 zł za euro zostaje "dobrym poziomem" dla gospodarki. Wypowiedź ministra jest pomyślną wróżba dla gospodarki, choć trzeba zaznaczyć, że oczekiwany wzrost inflacji (i w konsekwencji wzrost stóp procentowych) może oddalić kurs eurozłotego od „dobrego poziomu”.
W Rumunii i na Węgrzech rządy próbują przeforsować surowe plany cięć budżetowych, które jakkolwiek budzą sprzeciw wśród opinii publicznej, to jednak są konieczne. Sytuacja w Bukareszcie uległa ociepleniu po tym, jak lider jednej z partii opozycyjnych stwierdził, iż rząd ma 55 proc. szans na przetrwanie głosowania o wotum nieufności, które będzie miało miejsce w tym tygodniu. Premier Emil Boc stojący na czele koalicji rządzącej odpowiedzialny jest za wdrożenie ciężkich reform fiskalnych uzgodnionych z Międzynarodowym Funduszem Walutowym w zamian za udzieloną pożyczkę ratunkową na kwotę 20 mld euro. Tymczasem szef misji MFW na Węgry, które powoli odstępują od pomocy Funduszu, ocenił plany fiskalne rządu w Budapeszcie za „śmiałe, ale ryzykowne”. Pomimo, iż jest jeszcze sporo niepewności co do szczegółów planu, to zapewnienia rządu dotyczące sprowadzenia deficytu poniżej 3 proc. PKB zmniejszają lokalne ryzyko.
We wtorkowym kalendarzu na pierwszy plan wysuwają się dane z Polski. O 10.00 GUS opublikuje raport na temat wrześniowej sprzedaży detalicznej oraz stopie bezrobocia. Oczekuje się, iż sprzedaż wzrośnie w ujęciu rocznym o 6,7 proc. względem 6,6 proc. w sierpniu, natomiast bezrobocie utrzyma się na poziomie 11,3 proc. O 10.30 poznamy wstępne szacunki dynamiki brytyjskiego PKB w trzecim kwartale – spodziewane jest zwolnienie tempa do 0,4 proc. k/k z 1,2 proc. w drugim kwartale. Po południu z USA poznamy dwa indeksy – indeks cen domów S&P/Case-Schiller (prog. -0,2 proc. m/m) oraz istotny dla nastrojów rynkowych indeks zaufania konsumentów (49,0 pkt.).
Dobre odczyty wskaźników makroekonomicznych z Polski mogą przyczynić się do poprawy notowań złotego.