Niskie poziomy skłoniły amatorów inwestowania przeciwko dolarowi do ponownego zajmowania długich pozycji w eurodolarze i para odbiła do poziomu 1,40. W nadchodzącym tygodniu najprawdopodobniej czeka nas konsolidacja notowań eurodolara do momentu, aż nie zostanie naruszony ostatni dołek (1,3775) i korekta ulegnie pogłębieniu, bądź rynek powróci do wzrostów ponad 1,4050.
Zbliżając się do weekendowego szczytu ministrów finansów i szefów banków centralnych grupy G20, coraz częstsze stają się wypowiedzi związane z ostatnimi napięciami na rynku walutowym. Amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner w poniedziałek zapewniał, że Stany Zjednoczone nie zamierzają dewaluować dolara, aby poprawić sytuację krajowego eksportu. Była to pierwsza wypowiedź Geithnera, która nawiązywała do ostatniej silnej przeceny dolara. Jego zdaniem żadne z państw nie uzdrowi swojej sytuacji gospodarczej poprzez osłabienie własnej waluty. Dodał, że USA będzie usilnie dążyć do wzmocnienia zaufania do amerykańskiej waluty. Wydaje się, że swoją wypowiedzią Geithner naszkicował swoje stanowisko na weekendowy szczyt, gdzie najprawdopodobniej jednym z głównych tematów będą ostatnie wahania rynku walutowego. Wydaje się, iż sekretarz skarbu ma na celu przyjąć strategię neutralności administracji rządowej wobec przeceny dolara. Jeśli mu się to uda, będzie miał lepszą pozycję wyjściową do wywierania presji na chińskie władze w kwestii zezwolenia na umocnienie juana, który doznał najmniejszej aprecjacji wobec dolara spośród walut azjatyckich krajów rozwijających się z uwagi na kierowany kurs walutowy.
Wojna walutowa w małym stopniu dosięga walut naszego regionu. Polski złoty wprawdzie w zeszłym tygodniu sięgnął najwyższego poziomu wobec euro od kwietnia, jednak wynikało to z reakcji na wyniki wrześniowej inflacji, aniżeli związane było z ucieczką kapitału od amerykańskiego dolara. Notowania eurozłotego nie utrzymały się jednak długo poniżej poziomu 3,90 zł, stąd możliwy jest powrót w okolice 3,95 zł. Polska waluta może się trwale umocnić poniżej 3,90 zł za euro jeśli pewne staną się podwyżki stóp procentowych w kraju, co zwiększy atrakcyjność odsetkową polskich papierów dłużnych. Do tego czasu kapitał inwestycyjny, który obecnie migruje na rynki wschodzące, wstrzyma się z alokacją na polskim rynku.
We wtorkowym kalendarzu uwagę zwracają raporty z Niemiec i USA. O 11.00 opublikowany będzie październikowy odczyt indeksu ZEW obrazujący nastroje wśród niemieckich analityków i inwestorów. Oczekuje się spadku indeksu do -8 pkt. O 14.30 z USA poznamy dane o pozwoleniach na budowę domów oraz rozpoczętych budowach. Oczekuje się utrzymania liczby pozwoleń na poziomie 570 tys. i spadku rozpoczętych budów do 580 tys. Wymienić należy jeszcze dane z polskiego przemysłu, które GUS poda o 14.00. Według prognoz produkcja przemysłowa powinna wzrosnąć we wrześniu o 11 proc. r/r, natomiast ceny produkcji sprzedanej przemysłu o 4,3 proc. r/r. Wpływ polskich danych na notowania złotego powinien być jednak znikomy.