Wpływu na taki przebieg notowań nie miała rewizja przez Główny Urząd Statystyczny danych o wzroście gospodarczym w I i II kwartale 2007 roku. Wyniki z I kwartału zostały zrewidowane z 7,4 proc. do 7,2 proc., natomiast z II kwartału z 6,7 proc. do 6,4 proc. To już mocno historyczne dane, więc zostały zignorowane. Podobnego znaczenia nie miały też w tej fazie handlu wyniki organizowanego przez Ministerstwo Finansów przetargu na roczne bony.

Natomiast zważywszy, że przed południem złoty zachowywał się lepiej niż inne waluty regionu, więc częściowo jego umocnienie można jednak tłumaczyć zwycięstwem, uważanej za partię prorynkową, Platformy Obywatelskiej w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Polsce.

Jednak to nie wyniki wyborów, ale sytuacja na rynku międzynarodowym nadawała w poniedziałek ton wydarzeniom na rynku walutowym. Silna umocnienie dolara na świecie, którego kurs w relacji do euro spadł z nocnego rekordu na 1,4347 dolara do dziennego minimum na 1,4130 dolara, sprowokowało po godzinie 12-tej mocną wyprzedaż złotego. Trwała ona do godziny 14-tej. Wówczas sytuacja odwróciła się o 180 stopni.

Zatrzymanie umocnienia dolara oraz zwiększająca apetyt na ryzyko poprawa nastrojów na giełdach, przyniosło bardzo silne zakupy polskiej waluty w drugiej części notowań. Tej presji w żaden sposób natomiast nie zwiększył opublikowany o 14-tej przez Narodowy Bank Polski wskaźnik inflacji bazowej „netto”, który zgodnie z prognozami wyniósł we wrześniu 1,2 proc. w relacji rocznej.

O godzinie 17:10 kurs USD/PLN testował poziom 2,5822 zł, natomiast kurs EUR/PLN 3,6557 zł. Oznacza to odpowiednio wzrost o 0,5 gr i spadek o 3,3 gr w stosunku do poziomów z piątkowego zamknięcia.