... jest największą bolączką amerykańskiej gospodarki i brak nowych miejsc pracy stanowi główny hamulec w powrocie Stanów Zjednoczonych na ścieżkę ożywienia. Po drugie, jako jeden z kluczowych reportów bacznie obserwowanych przez Rezerwę Federalną, może stanowić argument przy podejmowaniu decyzji o monetyzacji długu na najbliższym posiedzeniu FOMC. Oczekuje się, iż w całym sektorze pozarolniczym (prywatnym i publicznym) zatrudnienie nie ulegnie zmianie po spadku w sierpniu o 54 tys. Natomiast sam sektor prywatny powinien zwiększyć się o 75 tys., w ślad za przyrostem o 67 tys. miejsc w sierpniu. Dane zgodne z oczekiwaniami lub nawet nieco lepsze mogą wywołać pozytywne reakcje, jednak ograniczając się tylko do dzisiejszego handlu. Słaby odczyt przyczyni się do wzrostu oczekiwań rynku finansowego co do skupu aktywów za dodrukowane miliardy dolarów przez Fed, doprowadzając do dalszej wyprzedaży amerykańskiej waluty. Ratunkiem dla dolara mogą być jedynie wyjątkowo pozytywne dane, jednak szanse na taki scenariusz są najmniejsze.
Nadchodzący weekend będzie pracowity dla światowych decydentów w sprawach gospodarczych i finansowych. W Waszyngtonie spotkają się ministrowie finansów i szefowie banków centralnych Grupy G7. Odrębne konferencje zapowiedziały także Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Bank Światowy. Jako temat przewodni spotkań tych dwóch ostatnich wskazuje się obawy o tzw. „wojny walutowe”. Pojęcie to zostało po raz pierwszy użyte przez brazylijskiego ministra finansów, który tak skomentował działania innych krajów w kwestii osłabiania własnej waluty i poprawienie w ten sposób bilansów handlowych, na czym cierpi brazylijski eksport. Nierówne tempo ożywienia poszczególnych gospodarek osłabiło kooperację między krajami, która jeszcze w najtrudniejszym okresie kryzysu finansowego w 2008 roku była najważniejsza linią obrony przed światową zapaścią. Zdaniem prezydenta Banku Światowego Roberta Zoellicka, światowi przywódcy muszą rozładować napięcie powstałe na rynku walutowym, inaczej może to doprowadzić do pogorszenia sytuacji z powtórzeniem błędów z okresu Wielkiego Kryzysu. Dodał, że historia pokazuje, iż polityka „zubożania własnego sąsiada” nie jest nigdy skuteczna i zasugerował, aby organizacje takie jak MFW czy Światowa Organizacja Handlu pomogły ograniczyć powstałe napięcia zanim przeobrażą się w coś szkodliwego. Interwencja na rynku walutowym Banku Japonii, wypowiedzi przedstawicieli banków centralnych USA i Wielkiej Brytanii, czy też polityka sztywnego kursu Banku Chin destabilizują rynek walutowy, zmuszając kraje rynków wschodzących do obrony własnych walut przed zbyt silną aprecjacją, gdyż właśnie tam obecnie ucieka kapitał. Zbyt silne wahania kursów walutowych są jednak dużo bardziej niekorzystne dla gospodarki niż przewartościowana w oczach władz krajowa waluta.
Piątkowy handel to przede wszystkim wyczekiwanie popołudniowych danych z amerykańskiego rynku pracy, jednak związane z publikacją napięcie, może wpłynąć na przypadkowy wzrost zmienności do tego czasu.