... a wciągu dwóch kolejnych zakłada wzrost o stopę inflacji strefy euro. Jest to znaczne ograniczenie dynamiki płac, choćby z tego powodu, iż inflacja dla całej strefy euro jest niemal cztery razy niższa od inflacji w Grecji (1,4 proc. wobec 5,2 proc. w czerwcu).
Hiszpania sprzedała całość z oferowanych piętnastoletnich obligacji w kwocie 3 mld euro przy średniej rentowności 5,12 proc. wobec 4,43 proc. osiągniętych na podobnej aukcji 22 kwietnia, czyli przed wybuchem kryzysu greckiego. Popyt, podobnie jak w przypadku organizowanych w tym tygodniu aukcji papierów greckich, portugalskich i włoskich, był większy od oczekiwań i 2,5-krotnie przekraczał wielkość oferty. Ponad 50 proc. z oferowanych obligacji zostało zakupionych przez zagranicznych inwestorów, co odsuwa obawy, iż tylko krajowe banki komercyjne wyrażają zainteresowanie papierami.
Dobre informacje napłynęły także z Włoch, gdzie rząd Silvio Berlusconiego przeforsował w senacie 25-miliardowy plan surowych cięć budżetowych, oddalając tym samy perspektywę rezygnacji rządu. Ustawa musi jeszcze trafić pod głosowanie izby niższej parlamentu, gdzie zaplanowano również głosowanie nad wotum zaufania dla rządu.
Kolejny pozytywny dla strefy euro sygnał dotarł ze Słowacji, gdzie tamtejszy rząd poddał się presji pozostałych członków Unii Europejskiej i zadecydował o przystąpieniu do europejskiego mechanizmu ratunkowego. Słowacja, najbiedniejszy członek strefy euro, wstrzymywał (potrzebna była zgoda wszystkich państw) uruchomienie Europejskiego Mechanizmu Stabilności Finansowej, który dysponując 440 miliardami euro ma dostarczać tymczasowe finansowanie potrzebującym krajom.
Mijający tydzień przyniósł wiele pomyślnych dla strefy euro informacji. Nie należy jednak zapominać, iż Europę czeka jeszcze długa droga i wiele pracy, zanim problemy zadłużenia zostaną rozwiązane. Co piąty ekonomista ankietowany przez agencje Reuters widzi szanse powrotu recesji do Europy, pomimo iż Europejski Bank Centralny szanse takiego rozwoju wypadków ocenia na zero procent. Wiele będzie także zależeć od przyszłotygodniowych „stress testów” europejskich banków. 91 instytucji finansowych zostało poddanych analizie odporności na szoki ekonomiczne i wyniki tych testów mają zostać opublikowane 23 lipca.
W dzisiejszym kalendarzu makroekonomicznym na pierwszy plan wysuwa się raport o inflacji konsumenckiej z USA, który zostanie opublikowany o godz. 14.30. Oczekuje się brak zmian w cenach między majem a czerwcem, po spadku o 0,2 proc. miesiąc wcześniej. Niższy odczyt będzie świadczył o kurczącym się popycie wewnętrznym i będzie kolejny ciosem dla amerykańskiej gospodarki oraz dolara. Z USA poznamy jeszcze wstępny odczyt indeksu Uniwersytetu Michigan, dla którego prognozowany jest spadek o 1 pkt do 75 pkt. Dziś także poznamy dane z Polski – o godz. 14.00 GUS opublikuje raport na temat dynamiki wynagrodzeń (prog. 4,6 proc. r/r/) oraz zatrudnienia (prog. 1 proc. r/r), które jednak nie będą miały wpływu na notowania złotego.