Pomimo silnych spadków na giełdach we wtorek, świadczących o złym sentymencie panującym na rynku, euro złoty nie powtórzył szczytu z zeszłego czwartku i nie zbliżył się do poziomu 4,20. Na rynku spekuluje się, iż związane było to z ryzykiem wkroczenia na rynek Ministerstwa Finansów przy użyciu Banku Gospodarstwa Krajowego, podobnie jak to miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Obiegowa plotka głosi, że MF i bank centralny niejako „umówiły” się co do przedziału wahań kursu dla eurozłotego między 3,85 a 4,20 (przypomnijmy, iż przełamanie w kwietniu poziomu 3,85 skutkowało interwencja NBP osłabiającą złotego). Ministerstwo ani bank centralny nie potwierdzają tej informacji i potwierdzić nie mogą, nawet gdyby taka sytuacja miała miejsce. Deklarowanie przez władze obrony konkretnego poziomu kursu walutowego może skłonić kapitał spekulacyjny do „sprawdzenia” wytrwałości organów państwowych. Kwestia ta poruszana jest przez członków RPP. Andrzej Kaźmierczak uważa, że NBP powinien interweniować powyżej poziomu 4,20 zł za euro, z kolei Elżbieta Chojna-Duch nie widzi powodów do niepokoju w obecnych wahaniach kursu eurozłotego podkreślając, że przedział 3,80-4,20 nie ma podstaw merytorycznych i nie powinien być przyjmowany jako obowiązujący. Abstrahując od stanowiska MF i NBP, warto zwrócić uwagę także na podejście banków inwestycyjnych do kursu EURPLN. Agencja Reuters podaje, iż m.in. Danske Bank oraz szwajcarski UBS rekomendują swoim klientom sprzedawanie eurozłotego właśnie w pobliżu poziomu 4,20.
Przebywający w tym tygodniu w Europie amerykański sekretarz skarbu Timothy Geithner stwierdził, iż plan wsparcia zadłużonych państw strefy euro jest dobrym pomysłem, jednak żeby przyniósł on stabilizację na rynkach finansowych, należy jak najszybciej przejść od słów do czynów. Podkreślił także, że wprowadzanie nowych regulacji powinno być skoordynowane pomiędzy państwami Eurolandu, aby nie wprowadzać niepotrzebnej nerwowości. Geithner nawiązał tutaj do zeszłotygodniowej decyzji niemieckiego nadzoru o zakazie transakcji „gołej” krótkiej sprzedaży, która doprowadziła do podwyższenia zmienności na rynkach. Dziś w południe sekretarz skarbu spotka się z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schaeuble, gdzie tematem rozmów będzie obecna sytuacja strefy euro.
Na czwartek nie zaplanowano wielu raportów makroekonomicznych. Najważniejszym będzie rewizja dynamiki Produktu Krajowego Brutto USA za pierwszy kwartał 2010 roku. Oczekuje się, iż wzrost gospodarczy wyniesie 3,4 proc. w ujęciu zaanualizowanym. Miesiąc temu, pierwsze szacunki wskazywały na wzrost o 3,2 proc. Jak co czwartek publikowany będzie także raport o nowych wnioskach o zasiłek dla amerykańskich bezrobotnych. Po zeszłotygodniowym nieoczekiwanym wzroście do 471 tys., teraz prognozuje się spadek do 455 tys. Znaczne odbieganie wyników od prognoz, szczególnie in minus, może podwyższyć zmienność na rynkach finansowych.