Jak się okazało, główne rynki akcji raczej nie przejęły się umocnieniem amerykańskiej waluty, a najważniejszym wydarzeniem środowej sesji była informacja o obniżeniu ratingu dla długu Portugalii.
Opublikowana w pierwszej połowie sesji wiadomość z agencji Fitch przyniosła szybką podażową reakcję na rynkach. Co ciekawe, po kilku godzinach kontrakty na indeksy amerykańskie zniwelowały cały ten spadek, podobnie zachował się też między innymi niemiecki DAX. Na GPW takiego powiewu optymizmu nie zaobserwowaliśmy i do końca dnia rynek nie potrafił się podnieść po portugalskim ciosie. Bykom w Warszawie nie pomogły też dane o słabszej od oczekiwań sprzedaży detalicznej w lutym, choć częściowo były zniwelowane przez opublikowany w tym samym czasie lepszy odczyt niemieckiego instytutu IFO.
Aktualna słabość indeksu WIG20 jest związana z bliskością istotnego oporu, jakim są okolice 2500 punktów. W górnym ograniczeniu wahań z ostatnich miesięcy naturalnie widzimy nieco większą aktywność sprzedających, choć utrzymywanie się blisko tej bariery z każdym dniem sprzyja stronie popytowej. Pamiętajmy, że gdy indeks odpoczywa na wysokim pułapie, zwykle byki stopniowo nabierają siły do kolejnego ataku.
Jest jednak prawdopodobne, że stabilizacja w rejonie 2400-2500 punktów jest jedynie efektem chęci podtrzymania indeksu na wysokim pułapie do końca kwartału, a w przyszłym tygodniu sprzedający będą bardziej aktywni rozpoczynając proces szykowania środków na debiuty dużych państwowych spółek. Bliskość istotnego oporu, słabość w stosunku rynku amerykańskiego oraz zagrożenie ze strony umacniającego się dolara sprawiają, że podchodzę sceptycznie do krótkoterminowych perspektyw indeksu największych spółek.